Ostrzeżenia brzmiały bardzo poważnie. Głos za opuszczeniem Unii Europejskiej, ostrzegał brytyjski rząd, pociągnie za sobą recesję, bolesny spadek cen domów oraz załamanie eksportu. Po ponad 100 dniach, odkąd Wielka Brytania zakończyła wychodzenie z Unii oraz prawie 5 lat od referendum ws. brexitu, powoli zaczyna się wyłaniać jaśniejszy obraz tego, jakie konsekwencje gospodarcze przyniesie decyzja Brytyjczyków.

Za danych wynika, że decyzja o rozwodzie już negatywnie wpłynęła na brytyjską gospodarkę, nawet jeśli wpływ ten został w tym roku przyćmiony przez pandemię koronawirusa.

Wciąż jednak na wiele efektów brexitu przyjdzie jeszcze poczekać. Z pewnością przebywanie poza jednolitym rynkiem i unią celną wpłynie na brytyjski handel z Unią, ale pełne spektrum szkód ujawni się dopiero wtedy, gdy gospodarka w pełni otworzy się po lockdownie.

Niemniej już dziś widać, że wiele obaw, które wyrażano przed brexitem, było rozdmuchanych. Przyjrzyjmy się zatem wstępnej ocenie skutków brexitu i porównajmy je z wcześniejszymi prognozami.

Początkowe uderzenie

W raporcie, który został opublikowany przez brytyjski resort finansów przed referendum w 2016 roku przewidywano, że już sama decyzja o opuszczeniu Wspólnoty i uruchomienie artykułu 50. Traktatu o Unii Europejskiej spowoduje spadek dochodu narodowego o 3,6 proc. w ciągu dwóch lat oraz zwiększy liczbę bezrobotnych o ponad pół miliona, zaś ceny domów spadną o 10 proc.

Bezrobocie w Wielkiej Brytanii w poszczególnych latach / Bloomberg

Rzeczywistość okazała się nieco inna, i to nie tylko dlatego, że brytyjski rząd uruchomił artykuł 50 dopiero w marcu 2017 roku. Otóż do czerwca 2018 roku brytyjskie PKB wzrosło o ponad 3 proc., liczba bezrobotnych zmniejszyła się o 280 tys., a średnia cena domów wzrosła o ponad 7 proc.

Później przyszła pandemia Covid-19. PKB spadło w ubiegłym roku o prawie 10 proc. – to największy zjazd od czasów Wielkiego Mrozu w 1709 roku. Brytyjska gospodarka tylko częściowo wygrzebała się ze strat poniesionych na skutek wprowadzenia pierwszego lockdownu. W efekcie Wielka Brytania pod względem dynamiki PKB znajduje się dziś na poziomach niższych niż przed pandemią w porównaniu do jakiegokolwiek innego kraju grupy G7.

Dynamika PKB w IV kw. 2020 roku w stosunku do tego samego okresu rok wcześniej w różnych krajach / Bloomberg

Wyższe koszty życia

W kwietniu 2016 roku brytyjski rząd rozsyłał specjalne ulotki do wszystkich gospodarstw domowych w Wielkiej Brytanii, zachęcając do głosowania za pozostaniem w Unii Europejskiej. W ulotkach rząd ostrzegał, że opuszczenie przez kraj Wspólnoty podniesie koszty życia, ponieważ spadająca wartość funta sprawi, że import z UE będzie droższy (ok. połowy brytyjskiego importu pochodzi z Unii Europejskiej).

Prognoza ta okazała się trafna. W ciągu dwóch lat od referendum ws. brexitu funt stracił wobec euro 18 proc. wartości i dziś pozostaje 12 proc. poniżej poziomu z dnia referendum.

Notowania euro wobec funta / Bloomberg

W listopadzie 2017 roku inflacja konsumencka CPI wyniosła 3,1 proc., czyli osiągnęła najwyższy poziom od ponad 5 lat, co rzeczywiście miało negatywny wpływ na standard życia Brytyjczyków. Prawie przez kolejne dwa lata utrzymywała się na poziomie powyżej 2 proc., które w swoim celu założył Bank Anglii. Od tego czasu jednak spadła z powodu pandemii koronawirusa.

Dynamika inflacji CPI (biała linia) vs. dynamika przeciętnego regularnego wynagrodzenia w ujęciu realnym (niebieska linia) w odniesieniu do stanu na czerwiec 2016 roku (wartość 100) / Bloomberg

Brytyjski resort finansów przewidywał, że jeśli Wielka Brytania opuści UE i uda jej się wypracować porozumienie handlowe z Brukselą, to w ciągu 15 lat gospodarka kraju będzie o 4,6 do 7,8 proc. mniejsza niż gdyby Brytyjczycy zdecydowali się na pozostanie we Wspólnocie.

I choć Wielka Brytania formalnie znajduje się poza jednolitym rynkiem dopiero przez ponad 100 dni, to Biuro Odpowiedzialności Budżetowej ocenia, że od czasu referendum brexit obniżył brytyjskie PKB o 1,4 proc. Obecnie Biuro spodziewa się, że PKB kraju w długiej perspektywie będzie o 4 proc. PKB niższe niż gdyby kraj został w UE.

Prognozy dynamiki PKB. Na biało - wzrost realny; na niebiesko, pomarańczowo i fioletowo - różne scenariusze wzrostu PKB w relacji do 2019 roku (wartość 100) / Bloomberg

Dan Hanson, ekonomista Bloomberga spodziewa się, że spadek PKB na skutek wyjścia z UE może wynieść od 3 nawet do 5 proc., jeśli weźmie się pod uwagę wpływ rządowych ograniczeń na imigrację.

Cios w eksport

Rząd w Londynie ostrzegał, że opuszczenie Unii sprawi brytyjskim firmom duże problemy jeśli chodzi o eksport dóbr do Wspólnoty, zaś biznes będzie musiał się zmierzyć z wyższymi kosztami działalności.

Ostrzeżenie to okazało się prawdziwe. Brytyjskie firmy muszą obecnie zmagać się z większą biurokracją, jeśli chcą eksportować do UE. W styczniu brytyjski eksport na Kontynent spadł o 41 proc. względem grudnia 2020 roku.

David Frost, który negocjował umowę handlową z UE i jest dziś brytyjskim ministrem ds. relacji we Wspólnotą, ocenia, że za spadek handlu odpowiadają grudniowe zatory i polityka lockdownów. Frost jest zdania, że na początku lutego handel powrócił do normalnych poziomów. Aby to ocenić, musimy jednak poczekać na najnowsze dane, które zostaną opublikowane we wtorek 13 kwietnia.

Odpływ firm z sektora finansów

Przed referendum wiele firm z londyńskiego City ostrzegało, że głos za wyjściem z UE będzie oznaczał utratę tysięcy miejsc pracy. Firma PricewaterhouseCoopers (PwC) oceniała, że miasto straci ok. 100 tys. miejsc pracy w usługach finansowych.

W rzeczywistości z Londynu do UE odpłynęło znacznie mniej miejsc pracy. EY oceniło, że do marca zniknęło 7600 stanowisk. PwC nie skomentowała tych danych.

Wciąż jednak perspektywa utraty miejsc pracy jest otwarta, szczególnie, jeśli Wielka Brytania nie dojdzie do porozumienia z UE ws. dostępu brytyjskich firm finansowych do jednolitego rynku.

W tym samym czasie miasto jednak straciło wiele firm na rzecz krajów UE. Prawie cały obrót akcjami UE na brytyjskich giełdach (o wartości ponad 6 mld euro dziennych transakcji) przeniósł się w styczniu na terytorium Wspólnoty. Z kolei tacy bankowi giganci, jak JPMorgan Chase czy Grupa Goldman Sachs przenieśli setki miliardów euro do swoich nowych lub powiększonych hubów finansowych na Kontynencie.

Co z obiecanymi środkami na opiekę zdrowia?

Zwolennicy wyjścia Wielkiej Brytanii z UE roztaczali przed Brytyjczykami wizję gospodarczych korzyści związanych z brexitem. Wśród obiecywanych zysków, jakie miał odnieść kraj, było przekierowanie 350 mln funtów tygodniowo, jakie Londyn wysyłał do Brukseli, na rzecz brytyjskiego systemu ochrony zdrowia.

Liczba ta była za duża, biorąc pod uwagę fakt, że tygodniowe wpłaty Wielkiej Brytanii do UE w sumie wynosiły 250 mln funtów – po uwzględnieniu brytyjskich rabatów. Ponadto duża część tej kwoty wróciła do Wielkiej Brytanii w formie wydatków UE na sektor publiczny.

W 2018 roku brytyjski rząd ogłosił plany zwiększenia wydatków na służbę zdrowia do 2023 roku o 394 mln funtów tygodniowo. Ówczesna premier Wielkiej Brytanii Theresa May tłumaczyła wzrost wydatków na zdrowie tym, że środki te będą pochodziły z puli, która w przypadku pozostania w UE trafiałaby do Brukseli.

Nie można jednak zapominać, że Wielka Brytania wciąż musi wysłać do Unii Europejskiej ok. 20 mld funtów w ciągu siedmiu lat. To część porozumienia Londynu z Brukselą. Dodatkowo negatywny wpływ brexitu na brytyjskie PKB i wpływy podatkowe przekroczy jakiekolwiek korzyści finansowe płynące z zaprzestania płacenia brytyjskich składek do UE – ocenia Instytut Studiów Fiskalnych.

Czego można się spodziewać w dłuższej perspektywie?

Całkowity koszt decyzji Wielkiej Brytanii o zerwaniu więzów ze swoim najbliższym i największym partnerem handlowym prawdopodobnie ujawni się, gdy zostaną zniesione pandemiczne obostrzenia, a firmy powrócą do normalności. Dlatego obecnie debata na temat kosztów decyzji o brexicie jest jeszcze daleka od rozstrzygnięcia.