Straszna broń Rosjan. Mają okręt, którego nie da się zniszczyć. Już go użyli

okręt podwodny, rosja, rostów nad donem
Straszna broń Rosjan. Mają okręt, którego nie da się zniszczyć/ShutterStock
Rosjanie sięgnęli po niezwykłą broń, by przykryć jedną ze swych największych klęsk od czasów II wojny światowej. Dosłownie „ożywili” nowoczesny okręt podwodny „Rostów nad Donem”, który poszedł na dno w Sewastopolu zaledwie dwa tygodnie temu. Dzięki satelitom udało się Rosjan nakryć na tej zaskakującej operacji.

Ukraińska ofensywa w obwodzie kurskim i sposób, w jaki próbuje ją przedstawiać rosyjska propaganda, jako niewiele znacząca dywersję, pokazują, że Rosjanie sięgną po każde kłamstwo, aby przykryć swe porażki. Perfekcję jednak osiągnęli dopiero w Sewastopolu.

Rosjanie ożywiają zatopiony okręt podwodny

To właśnie w doku tego krymskiego portu jeszcze na początku sierpnia lizał rany jeden z najnowocześniejszych okrętów podwodnych rosyjskiej floty, „Rostów nad Donem”. Jednostkę tę Ukraińcy poważnie uszkodzili we wrześniu 2023 roku, kiedy to została trafiona dwoma pociskami Storm Shadow. Odholowano ją do portu i poddawano naprawom, ale 2 sierpnia znów wypatrzyły ją ukraińskie pociski, a zdaniem fachowców, były to rakiety ATACMS. Trafienia były celne, jednostka szybko nabrała wody i spoczęła na dnie doku. Jak się okazuje, nie na długo.

Rosjanom wystarczyło niewiele ponad dwa tygodnie, aby „ożywić” okręt podwodny, co potwierdzają najnowsze zdjęcia satelitarne. Gdy jednak eksperci przyjrzeli im się z bliska i dokładnie je przeanalizowali, nie mogli wyjść ze zdumienia.

Rosjanom tak się spieszyło z pokazaniem, iż ich flota jest niezniszczalna, że nie dopracowali szczegółów, na które zwrócił uwagę specjalista ds. OSINT, MT_Anderson. Wyliczył on, że stojący w doku okręt jest nieco zbyt krótki i mierzy zaledwie 56 metrów, gdy tymczasem oryginalny „Rostów nad Donem” mierzył 73,8 metra. Czym zatem jest ta jednostka?

Rosjanie budują makietę okrętu

Dopiero na zbliżeniach okazało się, że nie jest to żaden okręt podwodny, ale makieta i to wykonana w sposób dość nieudolny. Aby zakryć ogon zatopionego, prawdziwego okrętu, Rosjanie rozłożyli plandekę, a obok zabrali się za budowę zupełnie nowej jednostki. W ocenie komentatorów z ukraińskiego portalu Defence Express, makieta ta stworzona została z...drewna, co potwierdzać mają niedoróbki niektórych elementów.

Na razie nie wiadomo, co skłoniło Rosjan do zastosowania takiej mistyfikacji, ale można się spodziewać, że chcieli w ten sposób zmylić ukraińskie wojska i skusić je, by ponownie atakowały dok w Sewastopolu. Tym razem jednak Ukraińcy zniszczyliby nic nie wartą drewnianą makietę.

Tymczasem oryginalny „Rostów nad Donem” to była naprawdę groźna broń, mogąca zagrozić nie tylko żegludze na Morzu Czarnym. Okręt ten miał na wyposażeniu hipersoniczne pociski Kalibr, które wystrzeliwane spod wody, mogły razić cele na Ukrainie w odległości nawet 2000 kilometrów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraStraszna broń Rosjan. Mają okręt, którego nie da się zniszczyć. Już go użyli »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj