Von der Leyen w czwartek była pytana na konferencji w Brukseli, czy uda się jej przekonać takie kraje, jak Polska czy Węgry, do mechanizmu powiązania wypłaty unijnych funduszy z praworządnością w ramach przyszłych wieloletnich ram finansowych.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej odpowiedziała, że rzeczywiście w przygotowanym przez KE projekcie budżetu UE znajduje się taka propozycja, która dotyczy możliwości "wykorzystania funduszy unijnych w niewłaściwy sposób". "Na tym polega ten mechanizm" - wyjaśniła.

Dodała, że w takim kształcie taki mechanizm jest do zaakceptowania dla wszystkich państw członkowskich. "Chcemy, żeby w przypadku, gdy fundusze UE są wykorzystywane w niewłaściwy sposób, istniał mechanizm, dzięki któremu możemy być pewni, że w interesie 27 krajów UE jesteśmy w stanie chronić je przed takimi sytuacjami i zapobiegać takim sytuacjom" - powiedziała. Zaznaczyła, że ten mechanizm nie powstał, aby być skierowanym przeciwko konkretnym krajom.

Zauważyła, że dlatego też ta propozycja musi być "zasadniczą" częścią przyszłych ram finansowych UE.

Reklama

Wiceszefowa Komisji Europejskiej Viera Jourova powiedziała w połowie czerwca w Parlamencie Europejskim, że KE będzie naciskać, aby w przyszłym budżecie unijnym znalazł się ten mechanizm.

"Będziemy naciskać na faktyczny element warunkowości, związany z praworządnością w kolejnym budżecie unijnym, co zostało potwierdzone w zaktualizowanym projekcie. Kryzys pokazał, że jest to bardziej potrzebne niż kiedykolwiek" - powiedziała wtedy Jourova.

Komisja Europejska przedstawiła propozycję w maju 2018 r. Została ona powtórzona w maju br., podczas prezentacji przez KE nowej propozycji wieloletnich ram finansowych UE.

Projekt wzbudza jednak wiele kontrowersji nie tylko wśród krajów UE, ale również wśród unijnych instytucji. Wątpliwości w sprawie konstrukcji mechanizmu wyrażali przedstawiciele Rady Europejskiej, a także Europejskiego Trybunału Obrachunkowego. Wskazywali na problem braku kryteriów oceny praworządności, podobnie jak część unijnych krajów, w tym Polska.

W lutym br. wysoki rangą urzędnik unijny powiedział dziennikarzom, że powiązanie dostępu do środków unijnych z przestrzeganiem praworządności, czyli tzw. warunkowość, to mechanizm, który ma chronić przede wszystkim budżet unijny, a nie rządy prawa. Podkreślił, że chodzi o prawidłowe korzystanie ze środków unijnych.

"Jest sporo niezrozumienia na temat tego, czym ma być warunkowość dotycząca praworządności w przyszłym budżecie UE. Ideą tej propozycji, co jest bardzo ważne, jest ochrona budżetu UE, a nie praworządności. (...) Chodzi o prawidłowe korzystanie ze środków unijnych, prawidłową realizację budżetu" - powiedział. Zaznaczył, że ta propozycja "nie ma być substytutem dla artykułu 7 traktatu (o UE)".

W maju szef polskiego MSZ Jacek Czaputowicz powiedział, że Polska jest przeciwna powiązaniu wielkości funduszy UE z praworządnością, dlatego że nie można ustanowić obiektywnych kryteriów takiego mechanizmu. "My jesteśmy przeciwni powiązaniu funduszy, wielkości tych funduszy z kwestią praworządności, ale nie dlatego, że nie uważamy, że praworządność nie jest ważna, tylko dlatego, że nie można ustanowić obiektywnych kryteriów" - mówił Czaputowicz.

Zgodnie z projektem KE w tej sprawie stroną inicjującą i nadzorującą przebieg procedury stosowanej w razie zagrożenia dla praworządności będzie Komisja, jednak o ostatecznym zastosowaniu środków dyscyplinujących będą decydowały państwa członkowskie. Do uruchomienia sankcji nie ma być potrzebna jednomyślność w Radzie UE.