Raisi, ultrakonserwatywny duchowny, został wcześniej w czwartek zaprzysiężony przez parlament Iranu na ósmego prezydenta tego kraju.

Teheran prowadzi rozmowy z sześcioma światowymi mocarstwami, w tym USA, dotyczące przywrócenia zawartego w 2015 roku międzynarodowego porozumienia nuklearnego, w ramach którego zniesiono sankcje nałożone na Teheran w zamian za jego odstąpienie od programu broni nuklearnej.

20 czerwca odbyła się ostatnia dotąd, szósta runda negocjacji w sprawie odnowienia układu, a termin siódmej nie został jeszcze wyznaczony. Decyzja w tej sprawie miała zapaść po powołaniu w sierpniu nowego rządu Iranu.

Jak komentuje Reuters, objęcie przez Raisiego urzędu szefa państwa oznacza, że wszystkie rodzaje władzy w Republice Islamskiej - ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza - są już kontrolowane przez "twardogłowych lojalnych wobec duchowo-politycznego przywódcy Iranu ajatollaha Alego Chameneia".

Z porozumienia Stany Zjednoczone wyprowadził w 2018 roku ówczesny prezydent Donald Trump; na utrzymanie umowy w mocy nalegali jego pozostali sygnatariusze.

Raisi zapewnił, że przede wszystkim będzie dążył do zniesienia amerykańskich sankcji wobec jego kraju. Wyraził poparcie dla kontynuowania rozmów z sześcioma mocarstwami w sprawie irańskiego programu nuklearnego; rokowania te utknęły w martwym punkcie. W Iranie powszechnie oczekuje się jednak, że nowy prezydent przyjmie twardszą linię w negocjacjach o ożywieniu tego paktu.

Umowa nuklearna z Iranem z 2015 roku przewidywała, że Teheran znacząco zmniejszy produkcję uranu, a w zamian społeczność międzynarodowa zdejmie sankcje gospodarcze nałożone na ten kraj. Trump nie tylko wycofał Waszyngton z porozumienia, ale też nałożył na Iran drastyczne sankcje gospodarcze. (PAP)