Według dokumentu, Rosja zwróciła się o to, by umożliwić jej zakup udziałów w tureckich rafineriach i instalacjach naftowych, co potencjalnie pozwoliłoby na ukrywanie pochodzenia eksportowanej rosyjskiej ropy. Moskwa chce też, by państwowe banki tureckie pozwoliły na otworzenie u siebie kont korespondencyjnych dla objętych sankcjami banków rosyjskich, a także o pozwolenie na działalność rosyjskich firm w tureckich specjalnych strefach ekonomicznych.

Propozycja miała zostać wysłana przed piątkowym spotkaniem prezydentów Turcji i Rosji, Recepa Tayyipa Erdogana i Władimira Putina w Soczi.

Reklama

Ankara murem za Kijowem

Nie wiadomo, jak zareagował Stambuł, ale turecki oficjel powiedział dziennikowi, że Turcja wspiera ukraińską suwerenność. Dodał też, że Turcja jest jednym z niewielu państw, z którymi rozmawia zarówno Rosja, jak i Ukraina.

Wysoki rangą przedstawiciel Kremla miał powiedzieć "Washington Post", że wcześniejsze próby Rosji ustanowienia alternatywnego mechanizmu płatności, omijającego sankcje za pomocą chińskich banków, spełzły na niczym, bo Chińczycy obawiali się narażenia na amerykańskie restrykcje. Na podobne ryzyko byłyby wystawione tureckie instytucje.

Mimo to, według cytowanych przez dziennik moskiewskich biznesmenów, Turcja - a także Izrael, Chiny i Azerbejdżan - już pomagają rosyjskim firmom w reorganizacji łańcuchów dostaw. Od lutego br. turecki eksport do Rosji wzrósł o 400 mln dolarów.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński