Premier powiedziała też, że liczy na pozytywne efekty spotkania marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego z przedstawicielami mediów, które zaproponował prezes PiS Jarosław Kaczyński. Dodała, że sama też będzie chciała podjąć działania, by polska debata polityczna mogła opierać się na dialogu.

Premier w swoim wystąpieniu nawiązała do piątkowych wydarzeń w Sejmie, kiedy to posłowie opozycji zablokowali sejmową mównicę. Była to reakcja na planowane zmiany w zasadach pracy dziennikarzy w parlamencie oraz na wykluczenie z obrad jednego z opozycyjnych posłów. Posłowie pozostają w Sejmie, przed budynkiem na ul. Wiejskiej trwa manifestacja.

W ocenie premier w piątek mieliśmy do czynienia z sytuacją "wywoływania przez opozycję skrajnej emocji politycznej". Jak podkreśliła, nie ma ona jednak nic wspólnego z rzeczywistą kondycją naszego kraju. "Wręcz przeciwnie. Wynika z bezradności i frustracji tych, którzy władzę utracili, i tych, którzy nie mają pomysłu na to, jak przekonać Polaków do swoich racji. Krzyk, sianie zamętu, destabilizacja to są metody, które niestety stały się narzędziem partii opozycyjnych. Nie ma to nic wspólnego z zasadami demokratycznego państwa prawa, ze standardami europejskich demokracji" - mówiła.

Jak zaznaczyła Szydło, "nie wolno Polaków skłócać, zniechęcać wzajemnie". "Można się spierać, różnić w poglądach, ale nie wolno Polaków stawiać przeciwko sobie, a dziś tak się dzieje. Skandaliczne, hańbiące wręcz wydarzenia, które miały miejsce ostatnio na Krakowskim Przedmieściu, te konfrontacyjne apele nawoływania do wypowiadania posłuszeństwa, gdzie podpisy liderów opozycji widnieją obok tych, którzy mówią o kulturze stanu wojennego, a masakrę górników w Wujku nazywają zamieszkami, czy w końcu wczorajsza awantura w Sejmie, niestety są elementami wpisującymi się w ten smutny scenariusz" - mówiła premier.

"Reżyserzy tych wydarzeń muszą dziś wyraźnie usłyszeć: źle czynicie, szkodzicie Polsce, sprzeniewierzacie się dobru wspólnemu. Na konflikcie i niechęci chcecie budować waszą tożsamość" - mówiła premier. "To ogromny błąd. A moim zadaniem, moją odpowiedzialnością jest to głośno powiedzieć" - dodała.

Jak zaznaczyła premier, opozycja w demokratycznym państwie ma wielką wartość. "Opozycja, która merytorycznie recenzuje rządzących, która motywuje władzę i patrzy jej rzetelnie na ręce, jest solą demokracji. Niestety dziś takiej nie ma. Krzyk i wrzask nie zastąpią dobrych pomysłów dla obywateli. Warto przypomnieć opozycji, że jesteśmy jednym narodem, mamy jedną ojczyznę i wspólną historię" - powiedział Szydło.

Zaznaczyła, że "Polska jest wolna i demokratyczna". "Jest naszym wspólnym dobrem. Chcecie maszerować - maszerujcie, chcecie protestować - protestujcie. Ale szanujcie przekonania innych. Szanujcie swoich rodaków, nie odmawiajcie innym praw, o które sami się upominacie. Takie działanie dewastuje społeczne zaufanie, solidarność, niszczy demokrację, uderza w jej podstawy. Rujnuje nas jako naród, jako wspólnotę" - podkreśliła.

"Pomimo barier i uprzedzeń można i warto rozmawiać. Nigdy nie jest za późno, by zejść ze złej drogi i pójść ścieżką dialogu w imię czegoś, co powinno nas łączyć bezwarunkowo, czyli Polski" - powiedział Szydło. "Kłótnia polityczna może opozycji wydawać się atrakcyjna, ale to ogromny delikt przeciw dobru wspólnemu. I temu trzeba się przeciwstawić" - podkreśliła.

Premier mówiła, że zły stan państwa, o którym mówi opozycja, należy skonfrontować z faktami. "PiS rządzi rok. Tylko przez ten czas zrobiliśmy więcej niż nasi poprzednicy przez ostatnie osiem lat rządów" - mówiła.

"Wprowadzamy rozwiązania i reformy, które obiecaliśmy Polakom" - podkreśliła premier. Mówiła o programie Rodzina 500 Plus, który - zaznaczyła Szydło - o 94 proc. zmniejsza skrajne ubóstwo wśród dzieci. Jak wymieniała, rząd PiS zapewnił wcześniejsze wypłaty zaliczek unijnych dopłat dla rolników, ułatwił sprzedaż produktów rolnikom, którzy chcą swoimi plonami handlować bezpośrednio, wprowadził ochronę polskiej ziemi i przyjął projekt ustawy o szerszym dostępie do ubezpieczeń rolniczych.

Szefowa rządu zaznaczyła, że bezrobocie jest dziś najniższe od 25 lat. Premier mówiła też, że w czasie pierwszego roku rząd przywrócił wiek emerytalny 65 lat dla mężczyzn i 60 lat dla kobiet, podniósł płacę minimalną do 2 tys. brutto, wprowadził minimalną stawkę godzinową za pracę w wysokości 12 zł, uruchomił pilotaż programu Mieszkanie Plus, podniósł minimalną rentę i emeryturę do 1000 zł i wprowadził darmowe leki dla seniorów. Mówiła też o odpowiedzialnym programie rozwoju Polski.

"Właśnie dlatego mogę powiedzieć, że dla Polaków i dla Polski to był dobry rok i następny też taki będzie. Potrzeba jedynie spokoju i dalszej rzetelnej pracy" - zaznaczyła.

>>> Czytaj też: Kaczyński zmienia front? Chce spotkania z mediami