W wystąpieniu wygłoszonym na zaproszenie niemieckiej Fundacji Koerbera Ławrow powiedział, że jedynym organem uprawnionym do nakładania sankcji jest Rada Bezpieczeństwa ONZ i to tylko w przypadku, gdy służy to utrzymaniu pokoju.

Szef rosyjskiej dyplomacji zapowiedział, że Rosja "nie da się wciągnąć w rozmowy o warunkach zawieszenia sankcji". Celem Moskwy jest "uniezależnienie się od wszystkich, którzy okazali się niesolidnymi partnerami", postępując w dodatku wbrew własnym interesom.

"To przykre, że Europejczycy muszą płacić rachunki za sankcje pozwalając, by jakość ich relacji z Rosją się pogarszała" - powiedział Ławrow. Zastrzegł, że Rosjanie "nie są pamiętliwi", a w ich naturze nie leży wypominanie innym przewinień.

"Gdy Unia Europejska zrozumie, że normalizacja relacji z Rosją jest w jej interesie, zareagujemy na to w odpowiedni sposób i przywrócimy współpracę w takim stopniu, w jakim nasi partnerzy będą gotowi do stworzenia sieci bezpieczeństwa przeciwko nawrotom konfrontacji" - tłumaczył rosyjski minister.

Zapewnił, że jego kraj jest otwarty na zbliżenie z UE w kwestiach wiz, unii energetycznej oraz w sprawach dotyczących bezpieczeństwa.

Ławrow odpierał zarzuty, że to Moskwa ponosi odpowiedzialność za międzynarodowe napięcia. "Przez wszystkie lata po upadku muru berlińskiego graliśmy w otwarte karty i robiliśmy wszystko, by doprowadzić do równoprawnego partnerstwa i uwzględniać interesy wszystkich" - podkreślił.

"W tym gronie nie muszę chyba przypominać, że to nasz kraj miał decydujący udział w ponownym zjednoczeniu Niemiec, które niektórzy członkowie koalicji antyhitlerowskiej aż do końca utrudniali" - powiedział.

Po zakończeniu zimnej wojny Rosja miała nadzieję, że "będzie to nasze wspólne zwycięstwo, zwycięstwo, którym podzielą się dawne kraje socjalistyczne i kraje Zachodu" - mówił. "Marzenia o powszechnym pokoju i współpracy wydawały się bliskie realizacji, lecz USA i ich sojusznicy chcieli być jedynymi zwycięzcami. Zrezygnowali ze współpracy w tworzeniu niepodzielnej i równej architektury bezpieczeństwa" - kontynuował Ławrow.

Zarzucił twórcom Partnerstwa Wschodniego stawianie partnerów przed alternatywą - albo współpraca z Rosją, albo z Zachodem. Następstwem tej "krótkowzrocznej polityki" Waszyngtonu i Brukseli był kryzys na Ukrainie - powiedział rosyjski polityk.

Krytykując NATO za agresywną - jego zdaniem - politykę Sojuszu wobec Rosji, zaznaczył, że Moskwa "nie boi się kilku batalionów", lecz "chodzi o symbole".

Ławrow przyjechał do Berlina w związku z zakończeniem roku niemiecko-rosyjskiej współpracy młodzieży. Szef niemieckiej dyplomacji Sigmar Gabriel ze względu na chorobę odwołał spotkanie z rosyjskim ministrem.

Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)