Drony Orlik dla Wojska Polskiego

Historia zaczyna się jeszcze w 2015 roku, gdy rozpoczęło się pierwsze postępowanie na pozyskanie nowych bezzałogowych statków powietrznych (BSP) dla Wojska Polskiego. W marcu 2016 roku dowiedzieliśmy się o zaproszeniu do składania ofert trzech oferentów. Było to państwowe PGZ, prywatna polska Grupa WB (twórca FlyEye oraz Warmate) i należący do Aribusa zakład PZL Okęcie.

ikona lupy />
Żółnierz WOT w trakcie wypuszczania BSP FlyEye. / DWOT
Reklama

Ostatecznie wybrano PGZ, a 30 listopada 2018 roku została podpisana umowa wykonawcza pomiędzy Inspektoratem Uzbrojenia a Konsorcjum w składzie: PGZ S.A., PIT-RADWAR S.A oraz WZL nr 2. W jej ramach w latach 2021-2023 PGZ dostarczyć miał 8 zestawów BSP PGZ-19R Orlik wraz z pakietem logistycznym. Koszt wyniósł 789,7 mln zł brutto z opcją na zakup dodatkowych 4 zestawów w latach 2021-2023 za 297 mln zł.

W tamtych czasach był to jeden z największych zakupów w polskiej zbrojeniówce. Dla porównania — w latach 2010-2015 zakupiono 76 dronów FlyEye za łącznie 40 mln zł (czyli 20-krotnie mniej).

Jaki ma być PGZ-19R Orlik?

PGZ-19R Orlik są BSP klasy taktycznej krótkiego zasięgu. Drony mają trafić do Wojsk Lądowych, Wojsk Specjalnych oraz Marynarki Wojennej. Orliki mają prowadzić działania rozpoznawcze poprzez wykorzystanie głowic optoelektronicznych oraz stacji radiolokacyjnych typu SAR. Dron ma służyć do długotrwałego prowadzenia rozpoznania obrazowego na rozległym obszarze, w różnych warunkach terenowych, klimatycznych, w dzień i w nocy.

Co znaczy długotrwałe? Mowa o przebywaniu w powietrzu do 12 godzin na wysokości do 5000 metrów. Bezzałogowiec może lecieć z prędkością ponad 200 km/h. System ma być do tego wysoce mobilny. MON zakładał, że możliwy ma być transport drogą lądową, morską i powietrzną. Masa bezzałogowca ma wynieść ok. 90 kg, a udźwig 20 kg. Zasilany ma być przez silnik spalinowy lub hybrydowy. Dron ma uzupełniać lukę pomiędzy cięższymi BSP Bayraktar TB2 oraz lżejszymi BSP typu FlyEye i Orbiter.

ikona lupy />
Dron TB2 Bayraktar / Shutterstock

Każdy zestaw ma składać się łącznie z 11 elementów. Będzie to 5 dronów PGZ-19R Orlik, mobilna wyrzutnia startowa, wóz logistyczny, naziemna stacja kontroli, naziemny terminal danych, wynośny terminal wideo oraz przenośny terminal wideo.

Opóźnienia programu

Początkowy termin pierwszych dostaw w 2021 roku nie został dotrzymany. Na MSPO w 2022 roku dowiedzieliśmy się, że zmianie uległ cały płatowiec. Jak przekonywał producent, opóźnienia były wynikiem zmian w wymaganiach wojska. Te z kolei wynikać miały z dynamicznego rozwoju systemów bezzałogowych na świecie.

Podpisywano kolejne aneksy, a dostawy opóźniały się coraz bardziej. Zgodnie z aneksem nr 5, pierwsze zestawy miały być dostarczone w październiku 2023 roku. Tak przynajmniej przekonywano w zeszłym roku. Dziś już wiemy, że dronów nie dostarczono, a planowany jest kolejny, szósty aneks. Obecnie mówi się o możliwych dostawach jeszcze w tym roku. Czy okaże się to realistyczne? Przekonamy się w ciągu kilku miesięcy.

Tymczasem, według doniesień Onet sprawę bada ABW, CBA oraz SKW. W 2021 roku WZL nr 2 w Bydgoszczy miały być z kolei poddane audytowi ze strony czteroosobowego zespołu audytorów z Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Wykryć miano 37 nieprawidłowości, z czego 22 uznano za poważne w skutkach. Według medialnych doniesień mowa m.in. o użyciu fałszywych faktur do rozliczania zaliczek, wydawanie firmowych kart płatniczych pracownikom bez odpowiedniej kontroli, podejrzanie duże zakupy drogiego alkoholu oraz nepotyzm.

Kiedy pierwsze drony trafią do armii?

Jak poinformował 26 kwietnia poprzez media społecznościowe Tomasz Kwasek, dziennikarz Nowej Techniki Wojskowej, z posiadanych przez redaktora nieoficjalnych informacji wynika, że w najbliższym czasie przekazane mają być elementy pierwszego zestawu.

Obecnie drony wykonują regularne loty testowe. Jest to standardowa procedura, która ma miejsce przed dostarczeniem sprzętu wojskowego w ręce żołnierzy. Jak informuje Beata Perkowska, rzecznik Polskiej Grupy Zbrojeniowej, PGZ dąży do wdrożenia BSP do SZ RP jeszcze w tym roku.

Na nierealne terminy żalić mieli się przedstawiciele WZL nr 2 w Bydgoszczy. Turecki TB22 Bayraktar powstawał ok. 10 lat, a amerykański Shadow potrzebował 8 lat. Nałożone na polskie spółki terminy miały być zbyt ambitne i nierealne. Jeśli uda się dostarczyć pierwsze platformy jeszcze w tym roku, to będzie to oznaczać, że udało się w czasie 6 lat.