Polska spółka kupiła gaz od brytyjskiej firmy Centrica, ale surowiec ma pochodzić z terminala Sabine Pass w Luizjanie. Kontrakt dotyczy lat 2018-2022 i zakłada dziewięć transportów w tym czasie.

Zdaniem Małeckiego - byłego szefa Agencji Wywiadu i eksperta ds. energetycznych - to ważne wydarzenie, którego następstwa i konsekwencje w pełnej skali będą widoczne dopiero po jakimś czasie.

"Na razie nie można przesadzać z tryumfalizmem i należy poczekać na rozwój wydarzeń, bo sam wolumen jest niewielki. Ale sam fakt podpisania pierwszego tego typu kontraktu może być początkiem pewnego sposobu współpracy w tym zakresie z innymi odbiorcami w Europie" - powiedział PAP Małecki. Jak dodał, istnieją bardzo poważne przesłanki, mogące świadczyć, że może to zmienić rynek gazu i układ sił na europejskim rynku gazowym. "Jest to dobry prognostyk, który każe nam mieć nadzieję, ze możemy osiągnąć ten upragniony cel, jakim jest dywersyfikacja dostaw gazu" - ocenił.

Jego zdaniem, należy też przyjąć, że podpisanie kontraktu jest ewidentnym potwierdzeniem ocen o doniosłości otwarcia kilka miesięcy temu dostaw LNG z USA do Świnoujścia. To też, według eksperta, potwierdzenie doniosłości ocen wizyty Donalda Trumpa w Polsce i otwarcia tego kierunku oraz obszaru współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego, w tym przypadku dostaw gazu.

We wtorek PGNiG ogłosiło, że podpisało średnioterminowy, pięcioletni kontrakt z firmą Centrica. Jak przy tej okazji mówił prezes spółki Piotr Woźniak, to pierwszy z serii takich kontraktów.

>>> Czytaj też: Rosyjski portal Gazeta.ru: Gaz z USA obroni Polskę przed dominacją Moskwy