Ministerstwo Infrastruktury chce wyłączenia PKP PLK ze struktur grupy i podporządkowania jej bezpośrednio sobie. Prace nad przygotowaniem pakietu zmian w ustawach miały ruszyć z początkiem roku, a pod koniec marca miały być już znane główne założenia reformy. Terapia szokowa, której zwolennikiem jest Cezary Grabarczyk, minister infrastruktury, zakładała przejęcie przez resort kontroli nad spółką już 1 stycznia 2010 r.

Jak jednak dowiaduje się GP, ustalony harmonogram legł w gruzach, a prace utknęły w miejscu. Prezes spółki-matki w grupie PKP, Andrzej Wach, forsuje bowiem pomysł, by akcjami PKP PLK spłacić sięgające jeszcze lat 90. 5 mld zł długów PKP wobec Skarbu Państwa.

- Stoję na czele spółki handlowej i muszę jak najlepiej dbać o jej interesy - tłumaczy Andrzej Wach. Według naszych ustaleń na taki wariant zgody nie wyraził minister finansów, Jacek Rostowski, który wolałby otrzymywać od kolejarzy gotówkę - PKP na obsługę długu przeznacza kilkaset milionów złotych rocznie. Pismo w tej sprawie trafiło wczoraj na biurko ministra Grabarczyka i jego zastępcy Juliusza Engelhardta, odpowiedzialnego za transport kolejowy. Minister Engelhardt zapewnił jednak, że teraz rozpatrywane będą inne sposoby wydzielenia PKP PLK.

Wyodrębnienie spółki budującej tory i zarządzającej infrastrukturą kolejową to jeden z elementów reformy. Ma ona przynieść korzyści przewoźnikom kolejowym, także prywatnym, a nie tylko tym związanym lub wywodzącym się historycznie z grupy PKP, jak przekazane samorządom PKP Przewozy Regionalne. Spółkę przestałyby również obciążać fatalne wyniki przewoźnika PKP Cargo, który zalega z opłatami za korzystanie z torów. Cargo w połowie roku może nawet utracić płynność finansową. Samodzielne działanie miałoby też przyczynić się do sprawniejszego wykorzystania funduszy unijnych na budowę i modernizację torów.

- Reforma w sektorze kolejowym stanęła pod znakiem zapytania. Takie przeciąganie może grozić zawałem inwestycji i przepadnięciem gigantycznych dotacji z Unii Europejskiej - ocenia Adrian Furgalski, dyrektor z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Jego zdaniem w tej sytuacji spółka powinna jak najszybciej zacząć restrukturyzację.

- Są możliwości na nawet 500-700 mln zł oszczędności. Te pieniądze plus zapisane na ten rok 800 mln zł pozwoliłyby PLK dbać o kolejową infrastrukturę nawet bez wydzielenia z PKP - mówi Adrian Furgalski.

Reforma PKP to korzyść także dla pasażerów, bo odchudzona i lepiej zarządzana spółka PLK mogłaby obniżyć stawki dostępu do torów dla przewoźników pasażerskich, a to przełożyłoby się pozytywnie na ceny biletów. Mogłoby też zaowocować pojawieniem się nowych przewoźników. Na razie nie zanosi się na to.

- Jeśli wyłączenie PLK z Grupy ma nastąpić, to musi być dobrze przygotowane. Zanim to nastąpi, muszą być rozstrzygnięte wszystkie problemy, jakie są po drodze - napisał w odpowiedzi na pytania nowy prezes PKP PLK Andrzej Szafrański.

Najważniejszy z nich to niedokończona restrukturyzacja PKP z 2000 roku. Zgodnie z nią linie kolejowe są własnością PLK, ale grunty, po których biegną tory, należą do PKP.