Na podstawie oferty kredytowej banku BGŻ sprawdziliśmy, o ile wyższe były w ostatnim półroczu raty kredytu w wysokości 300 tys. zł, z powodu zamrożenia oprocentowania na sześć miesięcy.

W wielu bankach oprocentowanie kredytów hipotecznych zmieniane jest raz na pół roku.

- Ten problem dotyczy przede wszystkim osób, które mają kredyty walutowe. Jeśli bank zamraża na pół roku oprocentowanie kredytu, to przy spadającym oprocentowaniu kredytobiorca wyraźnie traci - mówi Paweł Majtkowski z Finamo.

W przypadku kredytu walutowego łączna kwota, jaką klient musiał dopłacić z powodu zmiany oprocentowania raz na sześć miesięcy, wynosiła 1021 zł. Przy kredycie złotowym ta kwota była znacznie mniejsza - 134 zł.

W obecnej sytuacji miesięczna zmiana oprocentowania przy kredytach walutowych może pełnić rolę poduszki, która amortyzuje wzrost rat z powodu drożejącego franka. Ostateczne oprocentowanie kredytów hipotecznych zależy od marży bankowej (zwykle jest ona stała) i stawek rynku międzybankowego: WIBOR w wypadku kredytów złotowych i LIBOR przy kredytach walutowych. Ostatnie pół roku to znaczny spadek tych wskaźników. WIBOR sześciomiesięczny spadł z 6,63 do 4,77 proc., a LIBOR sześciomiesięczny z 2,88 do 0,64 proc.

Klienci wielu banków nie odczuli jeszcze skutków spadku tego oprocentowania. Obok BGŻ dotyczy to nadal klientów: BZ WBK, Santander, i ING. Nie można jednak powiedzieć, że jest to zawsze nieuczciwe.

- Warunki zmiany oprocentowania kredytów są określone w umowach kredytowych, więc nie ma możliwości, by bank w jakimś momencie zmienił jednostronnie te zasady. Jeśli dzisiaj na tym tracimy, to jest szansa, że te pieniądze odzyskamy w następnych latach, gdy oprocentowanie kredytów będzie rosło - mówi Paweł Majtkowski.

W najgorszej sytuacji są klienci banku ING, bo w pierwszych dwóch latach stawka LIBOR jest stała, a dopiero później zmienia się co pół roku. Jeśli ktoś wziął kredyt rok temu, jeszcze przez rok będzie spłacał wysokie odsetki. Przedstawiciele ING twierdzą, że wprowadzając takie zasady, nie myśleli o dodatkowym zysku.

- Ten system zmiany oprocentowania wprowadziliśmy na początku ubiegłego roku i wówczas miał on chronić naszych klientów przez wzrostem oprocentowania w pierwszym okresie kredytowania. Teraz nie ma jeszcze decyzji o tym, co z tym zrobić - mówi Piotr Utrata z ING.