W rekordowym pod tym względem 2007 roku przychody z działalności związanej z rynkiem kapitałowym w Pekao, BZ WBK, Millennium czy ING Banku Śląskim stanowiły nawet 1/3 wszystkich przychodów prowizyjnych. 2008 rok mocno jednak zachwiał strukturami przychodów tych banków.

Rekordowy, bo aż 52-proc. spadek indeksu WIG, odpływ klientów z funduszy inwestycyjnych oraz wycofywanie się inwestorów z rynku akcji kosztował te banki znaczny spadek wyniku prowizyjnego - od 30 do 60 proc.

Nawet 60-proc. spadek

I tak w Pekao jeszcze rok temu wynik z tytułu prowizji i opłat z działalności powiązanej z rynkiem kapitałowym stanowił ponad 33 proc. wszystkich przychodów prowizyjnych banku. W ciągu 2008 roku wynik spadł jednak o 60 proc., z 1,11 mld zł do 447 mln zł. Podobnie rzecz wygląda w przypadku Millennium i ING BSK - w latach prosperity te banki były mocno zaangażowane w sprzedaż swoich funduszy inwestycyjnych.

Nie wiadomo natomiast, jak wyglądała struktura przychodów prowizyjnych w Banku Zachodnim WBK, gdyż spółka opublikuje wyniki za 2008 rok dopiero w przyszłym tygodniu.

Nie tylko bankom coraz trudniej zarabiać na działalności maklerskiej. Spadek z prowizji z tego tytułu odczuł też jedyny niezależny broker notowany na GPW, krakowski IDM.

- Udało nam się zrekompensować spadki przychodów z działalności związanej z rynkiem kapitałowym innymi przychodami - mówi Luigi Lovaglio, wiceprezes Pekao.

Szukanie innych źródeł

Rzeczywiście w całym 2008 roku wynik z tytułu opłat i prowizji z działalności stricte bankowej Pekao wzrósł do 1,89 mld zł (1,8 proc.). Podobnie sprawa wygląda w innych bankach, dawniej mocno uzależnionych od przychodów z giełdy.

- Wyłączając prowizje z TFI i działalności maklerskiej, nasz wynik z tytułu prowizji i opłat wzrósł w 2008 roku o prawie 26 proc. - mówi Mirosław Boda, wiceprezes ING BSK.

Zdaniem Marty Jeżewskiej, analityka Domu Inwestycyjnego BRE, banki będą szukały źródeł dochodów choć częściowo pokrywających spadające przychody. Nic nie zapowiada, by w najbliższym czasie na GPW miała wrócić hossa, która skłoniłaby inwestorów do korzystania z biur maklerskich i napędziła klientów do funduszy inwestycyjnych, a bankom zapewniła wysokie przychody.

Usługi drożeją

Co to oznacza dla klientów banków? Wzrost opłat za prowadzenie rachunków, korzystanie z kart płatniczych czy wyższe prowizje np. za uruchomienie kredytu w koncie. Zresztą niektóre banki zdążyły już wprowadzić zmiany w swoich tabelach prowizji i opłat, o czym GP już pisała.