"Opinia publiczna już o tym dawno zapomniała, jakiekolwiek przypominanie wywołuje rozdrażnienie i dość ostrą reakcję ze strony społeczeństwa" – ocenia Preobrażenski. Podkreśla, że "o tragicznej śmierci prezydenta (Lecha) Kaczyńskiego i towarzyszących mu osób dziś praktycznie nikt nie wspomina".

W tej sytuacji – tłumaczy - nawet gdy pojawią się nowe fakty dotyczące śledztwa, to mogą im towarzyszyć tylko zwięzłe informacje w mediach. Ostatnia reakcja w niektórych mediach rosyjskich, znacznie bardziej szczegółowa, "była inicjowana przez Kreml" i wraz z komunikatami Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej była to "nieoficjalna odpowiedź Rosji" na wszelkie "żądania i prośby ze strony polskiej" – mówi politolog.

Opisując reakcję mediów w Rosji na wizytę w Smoleńsku polskich prokuratorów, Preobrażenski wskazał, że część mediów rosyjskich ograniczyła się wyłącznie do zwięzłych informacji. Podawały one, że polscy eksperci przyjechali, chociaż "strona rosyjska mówi, że żadnych nowych danych nie można uzyskać". Niektóre media reagowały ostrzej, w stylu agresywnym, iż "strona polska próbuje obciążyć winą Rosję, chociaż wszystko dawno zostało zbadane" – zauważył politolog. Jego zdaniem trudno byłoby oczekiwać innej reakcji, biorąc pod uwagę stan obecnych stosunków Polski i Rosji oraz to, "na ile media rosyjskie w ten czy inny sposób są kontrolowane przez władze".

Pytany o to, czy Rosjanie zdają sobie sprawę na wpływ kwestii katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku na stosunki obu krajów, ekspert wskazał, że większość Rosjan nie jest zainteresowana sprawami stosunków polsko-rosyjskich. Relacje te zawsze w obu krajach były "absolutnie różną kwestią pod względem wagi" – ocenił. "W Rosji stosunki z Polską nie są kwestią dyskusji publicznej i zajmują niewielki krąg ekspertów i intelektualistów", a ogółem o relacjach z Polską "mówi się dość rzadko" – wskazał na koniec Preobrażeński.

Ze Smoleńska Anna Wróbel (PAP)