Dzisiejsza deprecjacja złotego jest naturalną odpowiedzią na realizację zysków najpierw na azjatyckich, a obecnie europejskich giełdach, co przekłada się na lekki spadek apetytu na ryzyko. Jak również jest ona reakcją na spadek kursu EUR/USD poniżej poziomu 1,49 dolara. Z punktu widzenia analizy technicznej jest natomiast zwykłą korektą po kilku dniach zdecydowanego umocnienia polskiej waluty.

Kluczowe dla wtorkowych notowań polskich par, podobnie jak ma to miejsce w przypadku rynków akcji i eurodolara, będą publikowane o godzinie 15:15 dane nt. dynamiki produkcji przemysłowej w Stanach Zjednoczonych. W październiku prognozuje się jej wzrost o 0,4 proc. w relacji miesięcznej wobec wzrostu o 0,7 proc. miesiąc wcześniej. Lepsze dane mogą poprawić nastroje i podnieść kurs EUR/USD, stanowiąc jednocześnie wsparcie dla złotego. Gorsze, a zwłaszcza wyraźnie gorsze dane, przypieczętują korektę na wszystkich trzech rynkach.

Dzisiejsze wzrosty nie zmieniają ani układu sił na wykresach USD/PLN i EUR/PLN, ani też sentymentu do polskiej waluty. Dlatego w perspektywie najbliższych tygodni wciąż należy się liczyć z jej umocnieniem. Sytuacja zmieniłaby się dopiero w momencie załamania wzrostów na giełdach i idącej z tym w parze zmiany trendu na EUR/USD.

Reklama