Ten prywatny protest, wniesiony przez biuro amerykańskiego przedstawiciela handlowego Rona Kirka wzywa Japonię, by przeanalizowała swoje kryteria emisji spalin, decydujące, które modele kwalifikują się do programu. Żaden samochód produkowany w USA nie spełnia tych warunków. Amerykańską irytację pogłębia fakt, że Toyota, Honda i inni japońscy producenci należeli w tym roku do największych beneficjentów amerykańskiego programu „kasa za gruchoty”.

Zastrzeżenia wnieśli również europejscy producenci. Hans Tempel, prezes Mercedes-Benz Japan i przewodniczący Japońskiego Stowarzyszenia Importerów Samochodów, nazwał japoński system „niesatysfakcjonującym”. Na auta importowane przypadło w 2008 roku jedynie 7 proc. pojazdów sprzedanych w Japonii. Większość stanowiły luksusowe europejskie marki, takie jak BMW i Mercedes. Amerykańscy producenci sprzedali jedynie 14 tys. pojazdów. To mniej niż jedna dziesiąta tego, co koncerny z UE.

>>> Polecamy: Emisja CO2 w Chinach osiągnie szczyt w 2030 roku

Japoński system wypłaca 100 tys. jenów (1130 dol.) nabywcom nowych samochodów, które przekraczają standardy emisji na rok 2010 o 15 proc. lub więcej i dodatkowe 150 tys. jenów kierowcom, którzy wymienią swoje auta mające 13 lat lub więcej na „ekologiczne” pojazdy. Rząd wydłużył popularny program o sześć miesięcy, do września 2010 r. Wyzwaniem dla zagranicznych producentów samochodów jest to, że japońskie standardy emisji przywiązują większą wagę do zatrucia środowiska generowanego przy niskich prędkościach i podczas jazdy przerywanej, niż zasady amerykańskie i europejskie.

Wiele zagranicznych samochodów jest zaprojektowanych w ten sposób, by osiągać maksymalną efektywność przy wysokiej, stałej prędkości, czyli podczas jazdy po autostradzie. W Japonii stawia to je w gorszej sytuacji. Około połowy nowych samochodów produkowanych przez japońskie koncerny kwalifikuje się do objęcia programem rządu w Tokio.

Początkowo norm tych nie spełniał żaden samochód europejski. Od tego czasu jednak Mercedes wprowadził dwa poprawione modele – hybrydę klasy S i benzynowego sedana klasy E, którego silnik producent specjalnie przeprojektował na potrzeby japońskie. Volkswagen i jego luksusowa marka Audi także pracują nad wersjami modeli, które spełniałyby japońskie kryteria.