Jeśli tylko ta inwestycja okaże się opłacalna ekonomicznie, Rosja będzie miała z tego same korzyści. Po pierwsze to wejście do dziewiczego dla nas regionu, po drugie gra idzie o dywersyfikację wydobycia – mówi nam Władimir Wołoszyn z Rosyjskiej Akademii Nauk. – Jednak równie dobrze zamiast rachunku ekonomicznego decydującą rolę może odgrywać polityka. Rywalizacja z USA może zaszkodzić biznesowi, który nie lubi napięć – dodaje.

Moratorium na odwierty

Rosjanie starają się bowiem wykorzystać wątpliwości Amerykanów i zająć strategiczną pozycję na złożach ropy w Zatoce Meksykańskiej. USA, odkąd władzę w Białym Domu przejął Barack Obama, wstrzymały wydobycie na szelfie wokół wybrzeża w Zatoce Meksykańskiej. Prezydent chciał w ten sposób zmusić Stany Zjednoczone, by bardziej intensywnie zajęły się rozwijaniem odnawialnych źródeł energii. Kilka dni temu Obama – ku przerażeniu konserwatywnych komentatorów – potwierdził, że dopóki on pozostanie na stanowisku, czyli co najmniej do stycznia 2013 roku, wydobycia nie będzie.

Tymczasem należąca do Gazpromu naftowa spółka córka niebawem rozpocznie pierwsze wiercenia na szelfie należącym do Kuby. Według cytowanego przez Interfax wiceszefa Gazprom Nieftu Borisa Zilberminca ma do tego dojść już w połowie roku. I nie będzie to pierwszy inwestor na wyspie: Gazprom Nieft dołączy do siedmiu innych naftowych koncernów z trzech kontynentów, w tym norweskiego Statoilu, Petroleo de Venezuela i rosyjskiego Zarubieżnieftu, zainteresowanych kontraktami na komunistycznej wyspie.

Kuba bardzo blisko współpracowała w sferze naftowej z Moskwą w czasach sowieckich, gdy miała być forpocztą rewolucji na półkuli zachodniej. Po upadku ZSRR sytuacja uległa zmianie, jednak Hawana nigdy nie straciła nadziei na powrót Rosjan i modernizację przestarzałej infrastruktury. – Dlatego jesteśmy bardzo zainteresowani odnowieniem więzów w tej sferze – mówiła w 2008 r. minister przemysłu podstawowego Yadira Garcia.

Szefowie Gazprom Nieftu mają nadzieję, że – jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem – wydobyta ropa będzie sprzedawana do USA. To nie pierwszy krok Rosjan w stronę ekspansji na rynku amerykańskim.

Gazprom gra o USA

W lutym władze federalne dały zielone światło dla transakcji, dzięki której spółka Gazprom Marketing & Trading USA (GMT) zadebiutuje na tamtejszym rynku LNG. GMT wydzierżawił od Statoilu część mocy terminalu regazyfikacyjnego Cover Point w stanie Maryland. Rosjanie będą mogli rocznie dostarczać do Cover Point 500 mln m sześc. gazu w postaci LNG. To niewiele, ale nie chodzi tu o natychmiastowe korzyści. Ekspansja daje Gazpromowi możliwość ucieczki do przodu. Firma ucierpiała w wyniku kryzysu do tego stopnia, że w marcu musiała pójść na ustępstwa wobec kilku krajów Europy Zachodniej i zmienić zasady ustalania ceny wysyłanego do Europy gazu na znacznie mniej korzystne. Jak sama twierdzi – jedynie czasowo.