Ostatnia przedświąteczna sesja na Wall Street nie była przyjemna dla posiadaczy akcji i to pomimo, że dane makroekonomiczne nie były niekorzystne. S&P500 od początku sesji przebywał pod kreską i byki nie były w stanie podciągnąć go wyżej. Przez moment tracił on 0,3 proc., ostatecznie jednak skończyło się na spadku o 0,16 proc. Poziom 1260 punktów okazał się zbyt silnym oporem. Trudno przesądzić, czy czwartkowy spadek stanowi zapowiedź korekty. Raczej nie należy spodziewać się jej przed końcem roku. Ponadto Dow Jones wykazywał nieco większą siłę i nieznacznie wzrósł, bijąc kolejny rekord trendu.

Spośród nielicznych działających w Wigilię giełd europejskich 0,7 proc. spadek zaliczył Londyn a w Paryżu indeks spadł o niemal 0,3 proc. W przypadku FTSE to największy spadek od ponad miesiąca.

W miniony piątek na giełdach azjatyckich zdecydowanie przeważały spadki, choć ich skala nie była zbyt duża. Nikkei zniżkował o 0,65 proc., a Shanghai Composite stracił 0,7 proc. W sobotę chiński bank centralny podważył stopę depozytową z 2,5 do 2,75 proc., zaś stopa pożyczkowa wzrosła do 5,81 proc. Analitycy są przekonani, że to jeszcze nie koniec cyklu zaostrzania polityki pieniężnej i w przyszłym roku spodziewają się jeszcze dwóch podwyżek, po 0,25 punktu każda. Poprzednia, październikowa podwyżka spowodowała jedynie niewielką korektę na giełdzie w Szanghaju oraz chwilowe powstrzymanie surowcowej hossy. Dziś Nikkei wzrósł o 0,75 proc., co może zastanawiać nie tylko w kontekście podwyżki stóp w Chinach, ale i umocnienia się jena. Shanghai Composite stracił 1,9 proc. a Shanghai B-Share spadł o 1,2 proc.

Wobec kompletnego braku informacji makroekonomicznych, dziś na rynkach atmosferę kształtować będą chińskie stopy. Kontrakty na główne indeksy europejskie wskazują na możliwość zwyżki notowań na początku sesji, jednak amerykańskie idą w dół. Taka dysproporcja nie ma szans utrzymać się przez cały dzień. Dziwnie też zachowują się od rana notowania surowców. Ropa drożeje o prawie 1 proc. a kontrakty na miedź idą w górę o 0,75 proc. W ich przypadku czynnikiem zakłócającym wpływ decyzji Chin może być gwałtowne osłabienie się dolara wobec euro.