"Dane miesięczne podlegają sporym wahaniom; patrząc na poprzednie miesiące byliśmy wyraźnie lepsi niż reszta. Natomiast patrząc na dane z roku poprzedniego wciąż wyglądamy lepiej, bo mamy wzrost. Ale to jest ten okres, w którym widać, że gospodarka polska reaguje na to, co się dzieje w strefie euro.

Nie ma co się czarować, że pozostaniemy +zieloną wyspą+ w takim sensie, że o ile wzrost gospodarczy może być powyżej zera, w przeciwieństwie do większości krajów europejskich, które albo znajdują się na krawędzie recesji, albo już w niej są. Ale trzeba pamiętać, że dla Polski wzrost na poziomie 2-3 proc. to wynik recesyjny, bo przy tym poziomie firmy nie zatrudniają, a wręcz zwalniają i bezrobocie zaczyna rosnąć.

>>> Czytaj też: Polski przemysł radzi sobie prawie najgorzej w UE. Zobacz ranking państw

Skutki dekoniunktury globalnej będą widoczne, mimo że wzrost będzie powyżej zera. Szczególnie w ostatnich dwóch miesiącach widać, kiedy ten wpływ dekoniunktury się pogłębił; produkcja zaczęła wyraźnie hamować, a konsumpcja rośnie wolno. To są efekty, które w strefie euro były widoczne od dwóch kwartałów. Dane ze strefy euro sugerują, że trudno oczekiwać, by te trendy w najbliższych miesiącach zostały odwrócone".

>>> Polecamy: Stara Unia znów w recesji. Polska coraz bliżej Portugalii