Giełda w Bukareszcie - nowe "regionalne mocarstwo" zagrozi pozycji Warszawy?

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
9 grudnia 2013, 13:52
Były szef GPW Ludwik Sobolewski, który obecnie zarządza giełdą w Bukareszcie wprost twierdzi, że jeżeli zastosuje się odpowiednie środki, jego parkiet może się stać regionalnym mocarstwem. Czy Warszawa ma się czego obawiać?

Zdziwiliby się uczestnicy naszego rynku kapitałowego, gdyby mieli okazję zapoznać się z ostatnimi wypowiedziami Ludwika Sobolewskiego. Oto zaledwie rok temu, jeszcze jako prezes warszawskiej giełdy, był on zdeklarowanym przeciwnikiem obniżania opłat pobieranych przez GPW (za co zresztą przedstawiciele biur maklerskich odsądzali go od czci i wiary). Twierdził, że prowizje nie są wcale wygórowane, a poza tym ich wysokość ma dla inwestorów giełdowych najwyżej trzeciorzędne znaczenie. Teraz jednak, już jako szef bukareszteńskiego parkietu, głosi wszem i wobec, że jednym z kluczowych problemów tamtejszej giełdy są... wysokie opłaty transakcyjne. – Handel w Rumunii jest jednym z najdroższych na świecie. To coś, co powinno być zmienione – mówi otwarcie w niedawnym wywiadzie udzielonym rumuńskiemu tygodnikowi „Capital”. Chociaż rewolucji nie należy się spodziewać – zdaniem Ludwika Sobolewskiego z powodu bardzo ograniczonej płynności tamtejszego rynku, obniżek nie da się przeprowadzić szybko – kierunek zmian został właśnie jasno wytyczony.

Inne sprawy, którymi w opinii nowego prezesa giełdy w Bukareszcie koniecznie trzeba się zająć, by tamtejszy parkiet mógł się intensywnie rozwijać, są liberalizacja prawa, która miałaby polegać na ograniczeniu regulacji, oraz rozszerzenie oferty dla inwestorów. – Już w przyszłym roku będziemy mieli bardzo ważny segment obligacji korporacyjnych – zapowiada prezes rumuńskiej giełdy. Stawia również mocno na rozwój instrumentów pochodnych. Po wprowadzeniu wszystkich tych innowacji parkiet w Bukareszcie miałby się stać atrakcyjną alternatywą dla lokat bankowych oraz oferty funduszy inwestycyjnych. – Trudno powiedzieć, jak szybko uda się nam przeforsować to wszystko, co chcieliśmy zrobić, ale wierzę w sukces i w przyszłość tego rynku – podsumowuje Sobolewski.

Z kolei w zeszłotygodniowej rozmowie z rumuńskim portalem economica.net zapowiada, że jeżeli zastosuje się odpowiednie środki, giełda w Bukareszcie może się stać regionalnym mocarstwem. – Jeśli chodzi zaś o wskaźniki wzrostu rynku kapitałowego, możemy śmiało konkurować z polską giełdą – deklaruje już zupełnie otwarcie.

Bukareszt już de facto stanął w szranki z Warszawą. W zeszłym miesiącu na tamtejszym parkiecie zadebiutowała wielka państwowa spółka Romgaz. Było to pierwsze IPO na rumuńskiej giełdzie od 2007 r. Wartość oferty sięgnęła 1,7 mld lei, czyli ponad 1,6 mld zł. To oznacza, że wejście Romgazu na parkiet w Bukareszcie było największym przeprowadzonym dotychczas w tym kwartale debiutem w Europie Środkowej. Wszystkie oferty publiczne, do jakich doszło na naszym parkiecie od początku ostatniego kwartału tego roku, miały podobną wartość.

Statystykę GPW poprawi oczywiście zaplanowany na ten tydzień debiut Energi (wartość oferty przekroczy 2,4 mld zł). Będzie to jednak najpewniej jedna z ostatnich pierwotnych ofert prywatyzacyjnych w Polsce, natomiast w Rumunii może ich być jeszcze sporo.

Poniżej wykres pokazujący kapitalizację parkietów giełdowych Europy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj