Dla usługi głosowej 95% połączeń w ramach badania było wykonanych w technologii UMTS, a usługi transmisji danych w 83% w technologii LTE.

"Widać, że jesteśmy w czołówce Europy, jeśli chodzi o jakość sieci mobilnych, to świadczy, że działają mechanizmy inwestycyjne, bez nich nie byłoby szybkiego mobilnego internetu" - skomentował prezes UKE Magdalena Gaj, cytowana w komunikacie.

Prezes UKE poleciła w grudniu 2015 r. przeprowadzić badania jakości usług czterech operatorów telekomunikacyjnych. W badaniach porównawczych wartości wskaźników wzięli udział: Orange Polska, P4 (operator sieci Play), Polkomtel (operator Plusa) i T-Mobile Polska.

"Dla usługi głosowej większość, bo aż około 95% połączeń było wykonanych w technologii UMTS, a dla usługi transmisji danych technologią dominującą jest LTE, gdyż około 83% połączeń było wykonanych w tej technologii. Świadczy to o dobrym rozwoju sieci mobilnej i że polski konsument ma możliwość wyboru tylko wśród dobrych operatorów" - czytamy w komunikacie.

W połączeniach głosowych użycie technologii UMTS kształtowało się na poziomie zbliżonym u wszystkich czterech operatorów, w przedziale od 94,5% (T-Mobile) do 96,28% (Play). Większe zróżnicowanie było w przypadku użycia LTE w transmisji danych: w Orange 77,89%, T-Mobile 78,08%, Play 83,15% i Plus 94,19%.

Bardzo wysoko, u wszystkich operatorów, oceniono skuteczność połączeń głosowych, bo aż na poziomie ponad 99%, podano również.

Badanie zostało przeprowadzone na terenie całego kraju, najwięcej pomiarów dokonano na terenach miast i aglomeracji, aby objąć nimi jak najwięcej konsumentów. Przy czym, ze względu na specyfikę zasięgu poszczególnych nadajników, nie można wyników badań traktować jako referencyjnych dla każdego punktu w Polsce i uogólnić dla całego kraju, podkreśla UKE.

Badano usługi głosową i dostępu do internetu we wszystkich obecnie dostępnych w sieciach technologiach GSM (2G), UMTS (3G) i LTE (4G). Zawsze była testowana najlepsza technologia udostępniania przez operatora na danym obszarze.

>>> Czytaj też: Gwałtowne odbicie na rynku ropy. Ceny poszły w górę o ponad 6 proc.