Kaczorek wyjaśnił, że czynności prowadzone są w ramach śledztwa prowadzonego przez Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Warszawie Prokuratury Krajowej (WZDPZiK PK).

Wydział Komunikacji Społecznej CBA podał, że zabezpieczane były dokumenty i dane komputerowe, nikogo nie zatrzymywano, a b. prezes wydał dokumenty dotyczące sprawy. "Ze względu na dobro śledztwa to wszystkie informacje, które mogę przekazać" - zaznaczył w rozmowie z PAP Kaczorek.

Naczelnik mazowieckiego WZDPZiK PK Włodzimierz Burkacki wyjaśnił, że działania CBA wynikają z prowadzonego śledztwa w sprawie ewentualnych nieprawidłowości przy prywatyzacji Ciech SA. "To jest śledztwo, które toczy się od pewnego czasu, w tej sprawie były już podejmowane podobne czynności. Na tym etapie postępowania zaszła potrzeba zabezpieczenia pewnych dokumentów" - powiedział PAP prok. Burkacki.

"Weszliśmy po dokumenty do dwóch firm i dwóch osób. Nie ma tu nic nadzwyczajnego, po prostu to rutynowe czynności w tej sprawie, która jest dość skomplikowana" - podkreślił.

W oświadczeniu przesłanym redakcji Forsal.pl Ciech potwierdził, że 6 kwietnia br. w siedzibie Spółki pojawili się przedstawiciele Centralnego Biura Antykorupcyjnego w celu udostępnienia im danych na temat transakcji, której spółka była przedmiotem. "Przedstawiciele CIECH S.A. ściśle współpracują z funkcjonariuszami w interesującym CBA zakresie.
Zarząd CIECH S.A. podkreśla z całą stanowczością, że transakcje związane z akcjami spółki oraz komentarze na ich temat pozostają bez związku z jej bieżącą działalnością
biznesową" - czytamy w oświadczeniu. 

"Działania dotyczą jednej ze spółek wchodzących do grupy Kulczyk Investments"

Rzecznik Kulczyk Holding Marta Wysocka-Antonsen powiedziała PAP, że działania CBA nie dotyczą spółki Kulczyk Holding, tylko jednej ze spółek wchodzących do grupy Kulczyk Investments - KI Chemistry z siedzibą w Luksemburgu. "Poproszono nas o dobrowolne wydanie dokumentów związanych z ogłoszonym wezwaniem do zapisywania się na sprzedaż akcji spółki Ciech" - powiedziała.

Ciech w oświadczeniu przekazanym PAP napisał, że CBA poprosiło o udostępnienie danych na temat transakcji, której spółka była przedmiotem i przedstawiciele firmy ściśle współpracują z funkcjonariuszami w tej sprawie.

"Transakcje związane z akcjami spółki oraz komentarze na ich temat pozostają bez związku z jej bieżącą działalnością biznesową" - napisał w oświadczeniu rzecznik grupy Ciech Maciej Powroźnik.

W połowie października 2015 r. CBA uzyskało dokumenty i nośniki danych w tej sprawie od prezesa GPW, b. ministra skarbu Pawła Tamborskiego oraz w resorcie, a w listopadzie zabezpieczyło w MSP kolejne dokumenty dot. prywatyzacji Ciechu.

Śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie

Śledztwo dotyczące możliwych nieprawidłowości przy sprzedaży Ciechu prowadziła Prokuratura Apelacyjna w Warszawie. Ma ono wyjaśnić m.in., czy ktoś nie przekroczył uprawnień, nie było korupcji lub prania pieniędzy. Po zmianie struktury po połączeniu urzędów Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego wydziały przestępczości zorganizowanej znalazły się w strukturach Prokuratury Krajowej i działają jako jej wydziały zamiejscowe.

W połowie października 2015 r. prezes GPW Paweł Tamborski zapewniał, że proces sprzedaży Ciechu był transparentny. Wtedy Tamborski przekazał funkcjonariuszom CBA nośniki informacji z czasów, gdy pełnił funkcję wiceministra skarbu i nadzorował prywatyzację Ciechu.

Kulczyk Investments, którego spółka zależna KI Chemistry kupiła w czerwcu zeszłego roku akcje Ciechu, podkreśliła w połowie października w oświadczeniu, że transakcja był przeprowadzona zgodnie z regułami rynku kapitałowego.

Śledztwo prokuratorskie dotyczy "niedopełnienia ciążących obowiązków i nadużycia udzielonych uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez osoby zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi Skarbu Państwa w związku ze zbyciem przez SP w odpowiedzi na publiczne wezwanie KI Chemistry z grupy Kulczyk Investments 37,9 proc. akcji Ciech SA za kwotę nie mniejszą niż 619 mln zł, czym wyrządzono państwu szkodę majątkową w wielkich rozmiarach". Za taki czyn grozi kara do 10 lat więzienia.

Informację o środowej akcji CBA podało TVP Info.

Kulisy prywatyzacji na taśmach

W październiku 2016 roku TV Republika opublikowała taśmy ujawniające kulisy prywatyzacji Ciechu. Pierwsze nagranie dotyczyło rozmowy między Janem Kulczykiem i lobbystą Piotrem Wawrzynowiczem. Obaj mówili o potencjalnych oferentach chętnych na zakup Ciechu, w tym m.in. Michale Sołowowie, prezesie Synthosu, i Zdenku Bakali, jednym z najbogatszych Czechów. Mowa była także o cenach za akcję Ciechu – rozważano różne warianty. W drugiej rozmowie mowa była o bliżej nieokreślonym kierowniku, który może dużo załatwić. Zdaniem dziennikarza Cezarego Gmyza chodziło o Donalda Tuska. Wawrzynowicz opowiadał o przełamywaniu lodów, które mają doprowadzić do ocieplenia stosunków na linii biznesmen–szef rządu. Czytaj więcej: Kulisy prywatyzacji Ciechu z Kulczykiem w tle

Niezależnie od śledztwa toczącego się w sprawie Ciechu, pod koniec grudnia ubiegłego roku NIK opublikował raport, w którym krytycznie ocenili prywatyzacje czterech spółek skarbu państwa. Chodziło o sprawy toczące się w latach 2012-2014. W ocenie NIK, MSP dopuściło się niegospodarności w procesach sprzedaży przez giełdę 37,9 proc. Ciechu., sprzedaży 85 proc. Kopalni Węgla Brunatnego Adamów,  85 proc. Meble Emilia, s86,92 proc. Zakładów Górniczo-Hutniczych Bolesław. Czytaj więcej.