Najnowsze dane GUS mówią, że średnie wynagrodzenie w Polsce osiągnęło poziom 4019,08 zł brutto (dane za II kw.). Pracownikowi, który faktycznie otrzymuje taką pensję, na rękę wypłaca się 2866,94 zł. Większość osób zarabia jednak mniej niż średnia krajowa, a Polska na tle UE tak należy do grona krajów o najniższych wynagrodzeniach. Rodzime wynagrodzenia netto w 2015 roku zajęły dopiero 22. miejsce na 30 krajów przebadanych przez Eurostat.

Warszawski singiel jest bez szans

Na tle obywateli UE Polacy zarabiają mało, ale może mamy wystarczająco dużą siłę nabywczą, aby przy naszych wynagrodzeniach utrzymać się na odpowiednim poziomie? Na to pytanie można spróbować odpowiedzieć, korzystając z danych zbieranych przez portal numbeo.

Publikowane w portalu dane pochodzą od jego użytkowników. Nie mamy więc rozbudowanych czasochłonnych i kosztownych mechanizmów tak charakterystycznych dla państwowych urzędów statystycznych. Informacje może przesłać każdy, aktualizacja odbywa się na bieżąco, a publikowane ceny pokazują odczucia zwykłych ludzi. Poza tym identyczna we wszystkich zakątkach świata metodologia ułatwia porównania.

>>> Czytaj też: Koniec użytkowania wieczystego. Ale nie w spółdzielniach

Saldo domowego budżetu singla

Przeciętne wynagrodzenie netto

Przeciętne wynagrodzenie netto

źródło: Materiały Prasowe

W portalu można znaleźć informacje m.in. o cenach podstawowych produktów spożywczych, nieruchomości, komunikacji publicznej i prywatnej oraz internetu. Portal pyta też swoich użytkowników o ich pensje netto, podając później do publicznej wiadomości średnie wynagrodzenie.

Efekt? W Warszawie sytuacja przeciętnie zarabiającego singla jest nie do pozazdroszczenia. Nawet prowadząc oszczędne życie, może zanotować nadwyżkę w domowym budżecie jedynie wtedy, gdy zdecyduje się na wynajem pokoju w trzypokojowym mieszkaniu wynajmowanym z dwójką przyjaciół (poza centrum). Jeśli chciałby zamieszkać samodzielnie, to nawet kawalerka poza centrum może być wysiłkiem ponad miarę jego wynagrodzenia. Portal numbeo szacuje bowiem, że na utrzymanie singiel wyda prawie 4,4 tys. zł miesięcznie (w tym 1,6 tys. zł na kawalerkę poza centrum). Trudno będzie to zrobić przy przeciętnym wynagrodzeniu netto na poziomie 3,6 tys. zł.

Dla porządku trzeba dodać, że zgodnie z danymi GUS przeciętne wynagrodzenie w Warszawie przekracza 4 tys. zł netto miesięcznie. Urząd bierze jednak pod uwagę tylko osoby zatrudnione na umowę o pracę, pomija mniejsze firmy (do dziewięciu pracowników), a przy obliczaniu średniej bierze po uwagę wynagrodzenie za godziny nadliczbowe, premie, nagrody i deputaty.

Wracając jednak do meritum, modelowy singiel z Warszawy jest w stanie zbilansować swój domowy budżet, jeśli zamieni samodzielne mieszkanie na pokój w mieszkaniu wynajmowanym wraz ze znajomymi (co kosztuje około 900 zł miesięcznie). Wygospodarowana w ten sposób nadwyżka nie będzie jednak imponująca – to zaledwie około 100 zł miesięcznie.

Innym sposobem na zbilansowanie domowego budżetu mogłaby być rezygnacja z samochodu (założyliśmy, że singiel go posiada), bo nawet sporadyczne korzystanie z niego to koszt około 700 zł miesięcznie (jak szacuje portal).

Na potrzeby tego tekstu koszty utrzymania singla zostały oszacowane zachowawczo z założeniem oszczędnego (według numbeo) standardu życia. Dla naszego warszawskiego singla oznacza to, że:

  • rzadko wychodzi z domu do kina lub na kawę (dwa razy w miesiącu),
  • rzadko je w restauracjach (5 proc. posiłków),
  • jeśli już wychodzi, to w połowie przypadków wybiera tanie knajpy,
  • rzadko pija kawę poza domem (średnio 1,5 razy miesięcznie),
  • nie pali tytoniu, a alkohol spożywa jedynie okazjonalnie,
  • posiada samochód, ale niewiele nim jeździ (około 800-900 km miesięcznie),
  • raz w miesiącu korzysta z taksówki,
  • korzysta głównie z transportu miejskiego (bilet okresowy),
  • niewiele wydaje na odnowienie garderoby (w Polsce średnio około 50 zł miesięcznie),
  • kupuje co miesiąc karnet do klubu fitness,
  • dwa tygodnie w roku spędza na relatywnie tanich wakacjach.

Do tego dochodzą wydatki na wyposażenie mieszkania, elektronikę, internet, media i inne. Portal nie bierze pod uwagę kosztu szkoleń, podnoszenia kwalifikacji, nauki dzieci. Pomijane są też wydatki na leki, służbę zdrowia, ubezpieczenia, parkingi i pomoc domową. Nie są też uwzględniane kwestie podatkowe (np. to, że niektóre systemy podatkowe pozwalają na odjęcie części wydatków od dochodu lub podatku dochodowego).

W UE większości nie stać na samodzielny lokal

Jak to wygląda na tle Europy? Odpowiednie dane są dostępne dla 40 krajów (Cypr dostał się do zestawienia warunkowo – jest członkiem UE, choć pod względem geograficznym leży w Azji). Aby ułatwić porównania, wszystkie kwoty przeliczono na złote według kursu z 11 sierpnia.

Wbrew pozorom sytuacja rodzimego singla nie jest wcale taka zła. W połowie krajów przeciętne wynagrodzenie mieszkańca stolicy wystarczy, aby utrzymać się, mieszkając w wynajętym pokoju. Do tego grona zalicza się też Polska, choć z najniższą nadwyżką w domowym budżecie singla. W 15 krajach przeciętna pensja wystarczy na skromne życie i mieszkanie w samodzielnym dwupokojowym mieszkaniu.

Przeciętne wynagrodzenie netto

Saldo domowego budżetu singla

Saldo domowego budżetu singla

źródło: Materiały Prasowe

Co nie powinno dziwić, większość z tych krajów, gdzie obywatelom wystarcza do pierwszego, należy do Unii. I tak w 12 krajach UE (na 27 dostępnych w zestawieniu, bo brakuje danych dla Malty) oszczędny singiel miałby nadwyżkę w domowym budżecie nawet wtedy, gdyby wynajął dwupokojowe mieszkanie poza centrum. Liczba ta urosłaby do 17 krajów (w tym zestawieniu znalazłaby się także Polska), gdyby zamiast samodzielnego mieszkania singiel zadowoliłby się pokojem w mieszkaniu współdzielonym z przyjaciółmi.

W najlepszej sytuacji są mieszkańcy Zurychu. Zarabiając ponad 23 tys. zł miesięcznie (netto), muszą wydać jedynie 11,8 tys. zł na oszczędne życie i własne cztery kąty. Przy jeszcze bardziej oszczędnym życiu (mieszkanie z przyjaciółmi), można ograniczyć comiesięczne koszty do 9,6 tys. zł. Pozwalałoby to singlowi z Zurychu osiągnąć nadwyżkę na poziomie ponad 13,7 tys. zł miesięcznie. Kwota taka pozwoliłaby relatywnie szybko zebrać pieniądze na wkład własny, aby kupić własne mieszkanie, choć w Zurychu za metr kwadratowy trzeba zapłacić kilka razy więcej niż w Warszawie.

Pomimo wysokich dochodów z samodzielnym zamieszkaniem mogą mieć problemy londyńczycy. Co prawda przeciętne wynagrodzenie nad Tamizą szacowane jest na 10 tys. zł miesięcznie, ale miesięczne utrzymanie (wraz z kosztem wynajmu mieszkania poza centrum) to koszt ponad 10,4 tys. zł. Jeśli mieszkanie byłoby współdzielone, koszty utrzymania przy skromnych wydatkach na przyjemności można oszacować na 7,7 tys. zł.

Trudno się jednak temu dziwić, skoro od lat mniej i bardziej zamożni inwestorzy zgłaszają popyt na nieruchomości w Londynie. Konsekwencją są wysokie ceny nieruchomości, a wraz z nimi stawki za wynajem. Doskonałym przykładem jest porównanie londyńskich stawek czynszów z obowiązującymi we wcześniej wspomnianym Zurychu. Choć wynagrodzenia w Londynie są ponad dwa razy niższe niż w Szwajcarii, to i tak stawki za wynajem są o około 10-20 proc. wyższe.

Na drugim biegunie znajduje się Ukraina. Singiel, który zarabia kijowską średnią (niecały 1 tys. zł), nie może sobie pozwolić nie tylko na najem samodzielnego mieszkania, ale nawet na samodzielny pokój w mieszkaniu wynajmowanym z grupą przyjaciół.

>>> Czytaj też: Boom inwestycyjny w polskiej mieszkaniówce. Na jak długo wystarczy jeszcze pary?

Autor jest analitykiem nieruchomości w Lion’s Bank.