statystyki

Prezes NIK: nieprzyjęcie sprawozdania to gra polityczna; poseł PiS: to środek dyscyplinujący

13 września 2016, 22:30 | Aktualizacja: 14.09.2016, 07:51
Źródło:PAP
Próba nieprzyjęcia sprawozdania NIK za 2015 r. to wciąganie Izby w grę polityczną - powiedział we wtorek w Sejmie prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski. Według sprawozdawcy komisji Tadeusza Dziuby (PiS) jest to środek dyscyplinujący wynikający z oceny zarządzania instytucją.

Reklama

Reklama

Nieprzyjęcie sprawozdania z działalności NIK w 2015 r. zarekomendowała w ubiegły poniedziałek sejmowa komisja ds. kontroli państwowej. To pierwszy taki przypadek. We wtorek wieczorem odbyła się w Sejmie debata nad tym sprawozdaniem.

Kwiatkowski podkreślił, że opinia komisji nie posiada uzasadnienia. Jak dodał, sprawozdanie za 2015 r. jest odzwierciedleniem całorocznego trudu wszystkich pracowników Izby - prawie 1200 kontrolerów i 400 pracowników administracyjnych. Według Kwiatkowskiego, opinia komisji "to powiedzenie pracownikom Izby, że źle pracowali w 2015 r.", a to - oświadczył - ocena nieprawdziwa.

"Ewentualne nieprzyjęcie sprawozdania jest swoistym wotum nieufności dla pracowników, a jest to opinia krzywdząca, nieuprawniona, nieuzasadniona, zwłaszcza wobec faktu, że nie padły żadne argumenty merytoryczne dezawuujące pracę naczelnego organu kontroli państwowej" - powiedział Kwiatkowski.

"O ocenie prawidłowości działania takiej instytucji jak NIK świadczą nasze raporty. Raporty, które były rzetelne, obiektywne, profesjonale i bezkompromisowe, wielokrotnie cytowane w wystąpieniach przedstawicieli wszystkich środowisk politycznych, cytowane w tzw. audycie rządowym, przez premiera i całego grupy ministrów, którzy w wielu miejscach powoływali się na raporty NIK" - podkreślił prezes Izby.

Zwrócił uwagę, że wszystkie komisje merytoryczne, które rozpatrywały sprawozdanie z działalności NIK, przyjmowały je, przeważnie jednogłośnie, a dopiero komisja ds. kontroli państwowej negatywnie zaopiniowała dokument w całości.

"Może należy zadać pytanie, dlaczego nie zostały wprowadzone żadne argumenty w uchwale komisji kontroli państwowej? Ja wiem dlaczego i państwo też wiecie dlaczego. Bo takich argumentów i takiego uzasadnienia nie ma. Próbę nieprzyjęcia sprawozdania z działalności wbrew argumentom merytorycznym, wbrew logice, wbrew zdrowemu rozsądkowi traktować można wyłącznie jako próbę wciągnięcia Izby w grę polityczną, na co się zgodzić nie mogę i się nie zgadzam" - oświadczył Kwiatkowski na koniec niemal godzinnego wystąpienia.

Sprawozdawca komisji Tadeusz Dziuba (PiS) zaznaczył, że z tego, co wie "pierwszy raz się to zdarza, by sejmowa komisja udzieliła takiej rekomendacji, traktując to jako swoisty środek dyscyplinujący". Jak dodał przesłanki takiej rekomendacji komisji wiążą się z oceną zarządzania Izbą, a nie z działalnością kontrolerów.

"Prędzej czy później sejmowa komisja kontroli państwowej musiała stanąć przed perspektywą zdyscyplinowania instytucji, wobec której ma obowiązki nadzorcze. NIK miała możliwości dokonania korekty w organizowaniu pracy kontrolnej, jednak nie widać, by z nich efektywnie skorzystała" - argumentował poseł PiS.

Dziuba wyliczał m.in., że większość tematów kontroli jest zbytnio sprofilowana. "Brak ponadbranżowych syntez zagrożeń systemowych, bo NIK nie wypracowała przez lata metod kojarzenia różnych tematów kontroli" - wskazał.

Za wątpliwe uznał eksponowanie w sprawozdaniach NIK problematyki korupcyjnej. "Od lat kontrole te nie wnoszą wartości dodanej, powielając ustalenia w zakresie mechanizmów korupcyjnych znanych z tysięcy analiz wykonanych na całym świecie przez ostatnie parę dziesiątków lat. Kierownictwo NIK konsekwentnie akceptuje pozory odkrywczości NIK w tym zakresie" - argumentował poseł.

Jego zdaniem lepiej niż korupcją, NIK powinna się zająć "patologią sądową" - rekomendował Dziuba.

Ocenił też, że w NIK jest rozbudowana biurokracja wewnętrzna. "Obudowanie pracy kontrolerów praktyków wydumaną biurokrację otwiera drogę do rozbieżności między rzeczywistością zaklętą w papierowej biurokracji a rzeczywistością codziennej pracy kontrolerów” - powiedział Dziuba. Dodał, że jest to "najbardziej wyrazisty przykład cichej choroby, która niewidocznie toczy NIK".

Wcześniej Kwiatkowski, który z zarzutami zbytniego zbiurokratyzowania spotkał się już na posiedzeniu komisji, podkreślił, że nie znajdują one odzwierciedlenia w żadnych danych. Wskazywał, że zatrudnienie w NIK od początku jego kadencji się zmniejszyło, liczba kontroli jest na podobnym poziomie. "Nie mam żadnych wątpliwości, że jakość prowadzonych przez nas kontroli uległa radykalnej poprawie" - podkreślił prezes NIK.

Dziuba powiedział też, że nieprzejrzyste są zasady zatrudniania w NIK i że manipulowano konkursami na stanowiska dyrektorskie, co skończyło się zarzutami prokuratorskimi dla Kwiatkowskiego.

Jak powiedział prezes NIK, w 2015 r. Izba przeprowadziła i zakończyła 117 kontroli planowych oraz 144 kontrole doraźne. Łącznie kontrole NIK objęły prawie 2 tys. podmiotów. Izba złożyła do organów ścigania 126 zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstw lub wykroczeń.

Ustawa o NIK nie precyzuje konsekwencji nieprzyjęcia sprawozdania. Mówi jedynie, że NIK przedstawia Sejmowi coroczne sprawozdanie ze swojej działalności (co zapisane jest także w konstytucji) i że wcześniej sprawozdanie zatwierdza Kolegium NIK. (PAP)

Reklama

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze