Bank of China wyemitował na giełdzie w Luksemburgu cztery zielone obligacje na łączną kwotę 2,8 mld dol. Trzy o stałym i jedną o zmiennym kuponie z trzyletnimi oraz pięcioletnimi terminami wykupu. To druga tego rodzaju emisja w Europie. Pierwsza miała miejsce w zeszłym roku, gdy Chiński Bank Rolniczy wyemitował na giełdzie londyńskiej obligacje o łącznej wartości 1 mld dol. (denominowane w dolarach i juanach).

Bodźcem do emisji zielonych obligacji przez Chiny były prace grupy G-20. Na spotkaniu w Chengdu grupa debatowała nad rosnącą rolą zielonych inwestycji i koniecznością zwiększenia środków finansowych na cele proekologiczne. Emisja Bank of China stanowi potwierdzenie poważnego potraktowania tej deklaracji przez Chiny.

Ma Jun, główny ekonomista Ludowego Banku Chin, zwany także Mr Green Finance – ze względu na swoje zaangażowanie w rozwój rynku zielonych inwestycji – powiedział, że „nasi przyjaciele z G20 zasiadający przy wspólnym stole pochodzący z Meksyku, Brazylii i Indonezji rozważają uruchomienie rynku zielonych obligacji – teraz przyszła odpowiednia chwila”.
Chiny zaangażowane

Środki pozyskane z emisji na giełdzie luksemburskiej będą przez Chiny wykorzystane do finansowania OZE, walkę z zanieczyszczeniem powietrza, wprowadzeniem czystego transportu oraz gospodarkę wodną. Przykładowym projektem, w który Chińczycy zamierzają zaangażować pozyskane środki, jest rozwinięcie farm wiatrowych w północno-wschodniej Polsce. W założeniu farma ma składać się z 35 turbin wiatrowych.

Władze Chin podeszły do ekologii w sposób dla tego kraju charakterystyczny. W zeszłym roku uchwaliły plan zintegrowanej reformy promowania zaawansowania ekologicznego, w którym nakreśliły narodowy system finansowania środowiskowego. W systemie tym rynek zielonych obligacji odgrywa istotną rolę. Za działania strategiczne w ramach tego systemu odpowiada Komitet ds. Finansowania Środowiska Chińskiego Stowarzyszenia Finansowo-Bankowego, który przyjął katalog projektów, które mogą być finansowane z tego źródła.

W ramach tego katalogu możliwe jest finansowanie następujących projektów:

1) oszczędności energetyczne,

2) kontrola i prewencja zanieczyszczenia,

3) recycling i konserwacja energii,

4) czysty transport,

5) czysta energia i ochrona ekologiczna,

6) adaptacja do zmian klimatycznych.

Według szacunków komitetu Chiny będą potrzebowały min. 320 mld dol. rocznie na realizację tych projektów w ciągu najbliższych pięciu lat. Potrzeby są ogromne, zważywszy na fakt, że krajowe standardy jakości powietrza spełnia tylko osiem spośród 74 dużych miast chińskich, a dla wód pitnych tylko 25 proc. zasobów.
Zielone instrumenty

Organizacja Climate Bonds Initiative, która jest wiodącym na świecie promotorem zielonych obligacji, poinformowała, że rynek na te instrumenty w 2015 roku zamknął się kwotą 41,8 mld dolarów. Według ich szacunków w tym roku emisja osiągnie pułap 100 mld dolarów, a potencjał tego rynku sięga 700 mld dolarów. Najwięcej środków z emisji zielonych obligacji inwestuje się obecnie w transport niskoemisyjny – głównie koleje, a w dalszej kolejności w OZE.

Inicjatywę zielonych obligacji uruchomił w 2007 r. Europejski Bank Inwestycyjny, który pozostaje ich największym emitentem. Werner Hoyer, prezes EBI, mówi, że 25 proc. pożyczek, które przyznaje bank, przeznacza się na zielone inwestycje. „Po szczycie COP21 w Paryżu pułap ten podniesiono na 35 proc. Ma zostać osiągnięty do 2020 r.”

Zdaniem Michaela Eckharta z Citigroup, założyciela Amerykańskiej Rady ds. Energii Odnawialnej, który jest współautorem zasad dotyczących zielonych obligacji, rynek na te instrumenty po 2020 r. osiągnie wartość nawet 1 bln dol. Jego zdaniem widoczny wzrost nastąpi wówczas, gdy wypracowane zostaną szczegółowe ramy inwestycyjne.
Wiodąca rola giełdy luksemburskiej

Pierwszą na świecie zieloną obligację zarejestrowano sześć lat temu na giełdzie w Luksemburgu. Została ona wyemitowana przez Międzynarodowy Bank Odbudowy i Rozwoju (IBRD) – w przyszłym roku przypada termin jej wykupu. W tym roku na giełdzie luksemburskiej wyemitowano zielone obligacje o wartości 3,6 mld dol. To oznacza, że na Bank of China przypada 78 proc. tej wartości. Chiny w pierwszej połowie tego roku wyemitowały zielone obligacje o wartości 11,2 mld dol. By zrealizować anonsowane potrzeby, będą potrzebowały przynajmniej dwudziestokrotności tej kwoty.

W ślad za Europejskim Bankiem Inwestycyjnym poszły Bank Światowy oraz szwedzki bank Skandinaviska Enskilda Banken (SEB), które odpowiedziały na potrzeby szwedzkich funduszy emerytalnych poszukujących możliwości inwestycji proekologicznych. Dopiero zaangażowanie Banku Światowego przyczyniło się do wzrostu zainteresowania tymi instrumentami – nie tylko przez instytucje finansowe, ale również państwowe i korporacje.

Dobrymi przykładami są szwedzki Göteborg, który jest liderem w zielonych obligacjach miejskich, oraz firma Apple, która wyemitowała obligacje o wartości 1,5 mld dol. w celu ograniczenia konsumpcji energii m.in. przez podniesienie efektywności energetycznej i inwestycje w OZE.

Według Banku Światowego największą liczbę zielonych obligacji wyemitowały dotychczas JP Morgan (24), BNP Paribas (17), SEB (15), Daiwa Securities (14) oraz Credit Agricole (11). Średnia wielkość kuponu wyniosła 3,65 proc., a najwyższa aż 11,75 proc. (mediana 3 proc.). Średni termin wykupu zielonych obligacji wynosi 7 lat (najkrótszy rok – najdłuższy 30 lat).

Najwięcej emisji zdenominowano w dolarze amerykańskim (60), rupii indyjskiej (18), dolarze australijskim (8) oraz euro (6). Średnia wartość emisji obligacji denominowanej w dolarach wyniosła 75 mln, zaś największa sięgnęła 600 mln. Jedna zielona obligacja o kuponie 3,25 proc. denominowana była w polskich złotych. Jej organizatorem był TD Securities, a pożyczającym na kwotę 90 mln zł Międzynarodowy Bank Odbudowy i Rozwoju.

Zielone obligacje były również konstruowane w oparciu o inne mechanizmy kuponu – najczęściej o wskaźniki etyczne (Ethical Index-Linked, EEE Index-Linked), ale także kupony rosnące (Step-up) i o zmiennym oprocentowaniu.

Zielone nie zawsze jest uczciwe

Zdarza się, że mimo deklaracji instytucje nie przeznaczają środków finansowych na realizację inwestycji sprzyjających środowisku. Zjawisko to nie jest rzadkie i przyjęło się je określać terminem greenwashing.

W kwietniu 2015 roku przedstawiciele wielu organizacji proekologicznych wystosowali list otwarty, w którym postulują zaktualizowanie zasad dotyczących zielonych obligacji. Sygnatariusze listu popierają inicjatywę zielonych obligacji pod warunkiem, że faktycznie przyczynia się ona do działań proekologicznych. Postulują, aby emitenci zwiększyli transparentność działań oraz zakres ujawnianych informacji. Zauważają, że mimo aktualizacji zasad dotyczących zielonych obligacji w tym roku ciągle brakuje jednoznacznej definicji określającej, co można uznać za zieloną inwestycję. W związku z tym inwestycje określane mianem proekologicznych mogą budzić kontrowersje.

Jako przykład podano francuską firmę GDF Suez (obecnie Engie), która przeznaczyła część środków z emisji zielonej obligacji na budowę ogromnej zapory wodnej Jirau w Brazylii. Autorzy listu twierdzą zgodnie, że tama ta stanowi klęskę zarówno w wymiarze środowiskowym, jak i społecznym oraz ekonomicznym. Zarzucają temu projektowi łamanie praw ludzkich (m.in. brak konsultacji z ludnością autochtoniczną). Brazylijska Federalna Agencja ds. Gospodarki Wodnej zarzuciła firmie wywołanie ogromnych powodzi, które zmusiły setki tysięcy ludzi do migracji. Oceniono również, że zniszczenie lasów przyczyniło się do zwiększenia emisji dwutlenku węgla o 2,7 mln ton.

Autorzy listu podkreślają, że transparentność wraz z ujawnianiem informacji do publicznej wiadomości, a także certyfikacja mogą przyczynić się do wyeliminowania nieprawidłowości związanych z inwestowaniem środków pozyskiwanych z emisji zielonych obligacji.

W kierunku standaryzacji i certyfikacji

Coraz większe zainteresowanie zielonymi obligacjami i możliwość przeznaczenia ich na cele niezgodne z założeniami stawia pytanie o sposób i zakres regulacji emisji tych instrumentów. Międzynarodowe Stowarzyszenie Rynków Kapitałowych podjęło się tego zadania, opracowując tzw. zasady dot. zielonych obligacji. Zasady te zostały zaktualizowane w czerwcu i poruszają takie zagadnienia, jak sposób wykorzystania wpływów z emisji, proces wyboru i ewaluacji projektu, zarządzanie środkami z emisji oraz raportowanie. Zyskały one powszechną akceptację i wykorzystywane są w prospektach emisyjnych, procesie certyfikacji i innej dokumentacji.

Czy obligacje zielone mają szanse zadomowić się na stałe na giełdach? Robert Scharfe, prezes giełdy luksemburskiej, nie ma wątpliwości: „Zielone finanse nie będą modą przemijającą. Wręcz przeciwnie, zmienią grę rynkową i wierzymy, że staną się fundamentem przyszłych rynków kapitałowych”.

Jego słowa znajdują potwierdzenie na giełdach w Londynie, Oslo, Sztokholmie, Szanghaju i Meksyku. W styczniu prace nad wprowadzeniem tych instrumentów zainicjowała giełda indyjska, a National Bank of Abu Dhabi zakończył właśnie roadshow z inwestorami, którego celem jest wyemitowanie pierwszej zielonej obligacji na Bliskim Wschodzie.

Autor: Jacek Lipiec