Do podpisania listu doszło w czasie rozpoczętego w piątek w Gdańsku VII Polsko-Niemieckiego Forum Związków Zawodowych. W spotkaniu tym biorą udział przedstawiciele największych związków zawodowych reprezentujących oba kraje.

Ze strony polskiej są to: NSZZ "Solidarność" z przewodniczącym Piotrem Dudą na czele, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych z przewodniczącym Janem Guzem oraz Forum Związków Zawodowych, które w piątek – pod nieobecność Doroty Gardias, reprezentował wiceprzewodniczący Mariusz Tyl. Ze strony niemieckiej w spotkaniu biorą udział przedstawiciele skupiającego około 6 mln członków Niemieckiego Zrzeszenia Związków Zawodowych czyli DGB z jego szefem Reinerem Hoffmannem na czele.

Pod listem dotyczącym stosowania płacy minimalnej w sektorze transportu na terenie Niemiec podpisali się w piątek Duda, Guz, Tyl oraz Hoffmann. List adresowany jest do komisarz europejskiej ds. transportu Violety Bulc.

Jak powiedział PAP sekretarz ds. międzynarodowych NSZZ „Solidarność” Andrzej Adamczyk, w liście niemieccy i polscy związkowcy apelują o to, by KE przystała na stosowanie wobec polskich kierowców przyjętej na terenie Niemiec płacy minimalnej bez względu na to czy kierowcy ci wiozą towar, który ma zostać dostarczony do Niemiec czy też przejeżdżają przez ten kraj tylko tranzytem.

Adamczyk przypomniał, że dziś KE kwestionuje zasadność stosowania płacy minimalnej dla polskich kierowców, którzy tylko przejeżdżają przez Niemcy.

Podpisany przez „S”, OPZZ, FZZ i DGB list wyraża „poparcie dla niemieckiego prawa dotyczącego płacy minimalnej”. Związkowcy przypominają, że od stycznia 2015 r. wszyscy pracownicy i zatrudnieni w Niemczech otrzymują godzinowe minimum 8,50 euro brutto. „Niemieckie prawo ws. płacy minimalnej ma odnosić się również do polskich przedsiębiorstw działających w Niemczech w sektorze transportu – bez względu na to czy wykonują operację ponadgraniczną, w tranzycie czy kabotażową” – napisali związkowcy w liście.

Związkowcy przypomnieli, że „od samego początku polskie związki zawodowe wspierały swych niemieckich kolegów w ich walce o płacę minimalną w Niemczech w celu ochrony przed dumpingiem społecznym”. „Można to osiągnąć tylko jeśli te same standardy płacy i zatrudnienia stosują się do wszystkich przedsiębiorstw i pracujących w niemieckim sektorze transportu, niezależnie od tego czy pochodzą z Polski czy Niemiec. To zapobiega wypaczaniu konkurencji i gwarantuje minimalne standardy zatrudnienia dla wszystkich pracowników” – napisali też w liście związkowcy.

Zdaniem związkowców „stosowanie niemieckiego prawa ws. płacy minimalnej do wszystkich rodzajów operacji transportu międzynarodowego jest w pełni zgodne z dyrektywą 96/71/EC ws. pracowników delegowanych jak też z międzynarodowym prawem prywatnym”. „Dyrektywa 96/71/EC wprost zezwala państwom członkowskim UE na przyjęcie wykonalnych przepisów i wymagań administracyjnych, które również mają zastosowanie do zagranicznych pracodawców, w przypadku gdy delegują pracowników do Niemiec” – zaznaczyli sygnatariusze listu.

Ponad rok temu Komisja Europejska wszczęła formalną procedurę badania zgodności niemieckiej ustawy o płacy minimalnej z prawem UE. Postępowanie trwa, ale Niemcy zawiesiły stosowanie przepisów o płacy minimalnej w odniesieniu do tranzytu wykonywanego przez ich terytorium. Niemieckie regulacje poza wprowadzeniem płacy minimalnej wprowadzają szereg wymogów administracyjnych, jak np. konieczność dokumentacji w miejscowym języku.

W lipcu w czasie debaty PE w tej sprawie Bulc mówiła, że "Komisja Europejska popiera w pełni zasadę płacy minimalnej, ale uważa, że jej systemowe stosowanie przez Francję i Niemcy do wszystkich międzynarodowych operatorów w transporcie ogranicza w nieproporcjonalny sposób swobodę świadczenia usług i przepływu towarów".

Bulc podkreślała, że pracownicy w sektorze transportowym są bardzo mobilni: w krótkim okresie pracują w wielu państwach członkowskich. "Stosowanie przepisów krajowych dotyczących płacy minimalnej do bardzo krótkich pobytów stworzy niepotrzebne obciążenia administracyjne dla operatorów transportowych. Nie daje to żadnych korzyści pracownikom" - argumentowała komisarz. (PAP)