Lustracja to nasza tradycja już od Powstania Listopadowego

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
26 listopada 2017, 14:03
Zamek Królewski w Warszawie
Zamek Królewski w Warszawie/ShutterStock
Donosicieli, szpicli i zdrajców szczerze nienawidzimy, lecz gdy trafi się okazja, by ich rozliczyć, wówczas zrobimy wszystko, by ideę skompromitować.

W Warszawie panował entuzjazm, bo pozbyto się Rosjan. Obradował wolny Sejm, wojsko znalazło się pod rodzimą komendą. Podobnie jak policja i tajne służby. Rewolta była tak błyskawiczna, że okupant nie zdążył nawet zniszczyć archiw. Wśród tysięcy zachowanych dokumentów uczestnicy Powstania Listopadowego odnaleźli stosy raportów i donosów, a także pokwitowań za wypłacone konfidentom honoraria.

Podejrzenia, że wśród Polaków roiło się od donosicieli, okazywały się prawdą. Władza wiedziała o niemal wszystkich patriotycznych stowarzyszeniach. Wręcz zakładali je czasami płatni prowokatorzy.

Nic dziwnego, że gdy prawda zaczęła wychodzić na jaw, zażądano rozliczenia zdrajców. Pod naciskiem opinii publicznej, dla przeprowadzania powszechnej lustracji, 5 grudnia 1830 r. Rząd Tymczasowy utworzył Komitet Rozpoznawczy do przejrzenia papierów policji tajnej.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj