Tak, to jest zamach z motyką na kontynent... Było mi po prostu przykro, że „moja” Ameryka nie ma takich książek, jak „Cesarz Ameryki” Martina Pollacka czy „Wyspa klucz” Małgorzaty Szejnert, że świadomość polsko-latynoskiej historii emigracyjnej jest tak nikła, podczas gdy tyle się tu kryje historii, postaci, opowieści. O Polakach w Ameryce Łacińskiej ukazuje się nieco publikacji, ale naukowych bądź źródłowych, te popularniejsze prace są sprzed paru dekad. Sytuacja wręcz prosiła się o książkę!
Poszczególne części tej książki są niezależne, choć układają się w pewną całość. No i tropów faktycznie jest sporo, więc ja bym proponował czytać to jako powieść przygodową non fiction.
Hm... Pewnie tak. Na Haiti polscy legioniści napoleońscy pozostali albo przypadkiem, albo z braku innej opcji, a polskość ich potomków to jednak w znacznej mierze kreacja. Do Brazylii, ale też Argentyny, najpierw wielką falą ruszyli chłopi głodni ziemi, a potem andersowcy szukający swego miejsca. Zarówno jedni, jak i drudzy robili to w pełni świadomie – acz na różne sposoby.
>>> CAŁY WYWIAD W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP
