W "dramatycznym i bezpośrednim" - jak podkreśla Reuters - apelu do brytyjskiej opinii publicznej, May zwróciła uwagę, że porozumienie "uwzględnia wynik" referendum z 2016 r., w którym 52 proc. Brytyjczyków opowiedziało się za opuszczeniem UE.

"Porozumienie leży w naszym narodowym interesie - dla naszego całego kraju i całego narodu, niezależnie od tego czy głosowałeś(aś) 'opuścić', czy 'pozostać'" - napisała premier.

Zapowiedziała też, że będzie zabiegała "całym sercem i duszą" aby przeforsować porozumienie w sprawie brexitu przez brytyjski parlament.

Reuters zauważa, że jest to coraz bardziej wątpliwe biorąc pod uwagę zdecydowany sprzeciw wobec porozumienia nawet części deputowanych do Izby Gmin z ramienia rządzącej Partii Konserwatywnej oraz sojuszniczej Partii Demokratycznych Unionistów (DUP) z Irlandii Północnej. Wszystkie partie opozycyjne zapowiedziały, że będą głosować przeciwko porozumieniu.

W swym liście May wezwała też Brytyjczyków do "nowej ery politycznej jedności" i położenia kresu zażartym sporom po wyjściu kraju z UE 29 marca 2019 r.

"Chcę żeby był to moment odnowy i pojednania dla naszego całego kraju. Musi to być cezura, w której porzucimy na dobre etykiety 'opuścić' i 'pozostać' i będziemy ponownie zjednoczeni" - napisała premier. "Parlament będzie miał taką szansę za kilka tygodni kiedy będzie głosować nad porozumieniem" - dodała.

Według niedzielnej prasy brytyjskiej kilka frakcji w Partii Konserwatywnej przygotowuje alternatywne plany brexitu, które przewidują bliższe związki Wielkiej Brytanii z UE jeśli wynegocjowane porozumienie zostanie - jak się powszechnie przypuszcza - odrzucone przez parlament.

"Sunday Times" twierdzi, że takie plany mają mieć m. in. minister finansów Philip Hammond i minister ds. pracy i emerytur Amber Rudd, którzy są bliskimi sojusznikami.

Natomiast według "Sunday Telegraph" alternatywne plany opracowano zarówno w Londynie jak i w Brukseli. Jeden z nich ma wzorować się na stosunkach między UE i Norwegią i przewidywać "mechanizmy odstępstw" od niektórych regulacji unijnych, ale utrzymać najbardziej kontestowaną zasadę wolnego przepływu pracowników z krajów UE.