W wywiadzie dla włoskiej telewizji Canale 5 Tajani - wiceprzewodniczący opozycyjnej partii Forza Italia - podkreślił: "Parlament Europejski stanął po stronie Włochów, którzy tam żyją, którzy o to proszą".

"Nie zrobił tego włoski rząd, który opowiedział się po stronie okrutnego dyktatora, zagorzałego komunisty, który głodzi naród" - oświadczył Antonio Tajani.

Po czwartkowym głosowaniu w Parlamencie Europejskim, który uznał Juana Guaido za tymczasowego prezydenta Wenezueli, wiceszef włoskiego MSZ Manlio Di Stefano stwierdził: "Włochy nie uznają Guaido, gdyż jesteśmy całkowicie przeciwni temu, aby kraj lub grupa krajów trzecich mogły decydować o polityce wewnętrznej innego państwa".

"To nazywa się zasadą nieingerencji i jest ona uznana przez Narody Zjednoczone" - stwierdził wiceminister spraw zagranicznych.

W czasie głosowania w PE eurodeputowani włoskiej koalicji rządowej z Ligi i Ruchu Pięciu Gwiazd wstrzymali się od głosu. Podobnie uczyniło też kilku eurodeputowanych centrolewicy.

W piątek Guaido, który ogłosił się tymczasowym prezydentem, wezwał władze Włoch, by uczyniły to, co słuszne, czyli uznały go, tak jak zrobił to Parlament Europejski.

Wicepremier Włoch Luigi Di Maio z Ruchu Pięciu Gwiazd odpowiedział mu: "O zmianie decydują Wenezuelczycy. My jesteśmy po stronie pokoju i demokracji, a zatem musimy stworzyć warunki wstępne, by sprzyjać przeprowadzeniu nowych wyborów".

"Ponieważ już sparzyliśmy się ingerowaniem w inne kraje, nie chcemy dojść do tego, by uznawać osoby, na które nie głosowano"- dodał.

"Dlatego nie uznajemy też Maduro, a Włochy będą dalej podążać drogą dyplomacji i mediacji ze wszystkimi państwami, by dojść do procesu prowadzącego do nowych wyborów, ale bez ultimatum i bez uznania podmiotów, które nie zostały wybrane" - powiedział Di Maio.

Włoskie media odnotowują, że podczas niedzielnego wiecu w Caracas Nicolas Maduro powiedział, że dziękuje także "Rzymowi za solidarność".

>>> Czytaj też: Rewolucja w Wenezueli stała się kolejnym frontem zimnej wojny między USA i Rosją