"Wyłowiliśmy wrak i ustaliliśmy, że jest to F-35" - powiedział rzecznik Powietrznych Sił Samoobrony Japonii (ASDF). Wciąż trwają poszukiwania około 40-letniego majora wojsk lotniczych, który pilotował samolot.

Zaawansowany jednoosobowy myśliwiec o obniżonej wykrywalności zniknął z radarów o godzinie 19.27 czasu miejscowego we wtorek (godz. 10.27 w Polsce), w czasie lotu szkoleniowego nad Oceanem Spokojnym w odległości ok. 135 km od bazy lotnictwa Misawa w prefekturze Aomori.

Samolot został przekazany ASDF w maju 2018 roku – poinformował rzecznik. Minister obrony Japonii Takeshi Iwaya powiedział dziennikarzom, że przyczyna katastrofy nie jest jeszcze znana, a 12 innych maszyn typu F-35 w bazie Misawa zostanie uziemionych.

Według źródła agencji Reutera w japońskim lotnictwie był to pierwszy myśliwiec tego typu zmontowany przez japońską firmę Mitsubishi Heavy Industries. Źródło powiedziało, że kontakt z maszyną urwał się po 28 minutach lotu, a pilot nie zgłaszał wcześniej żadnych problemów technicznych.

Japonia planuje zakup 87 myśliwców F-35, by zmodernizować swoje siły powietrzne w związku z rosnącą potęgą militarną Chin. Maszyny są wysyłane do Japonii przez amerykański koncern Lockheed Martin i składane w montowni Mitsubishi Heavy Industries w pobliżu miasta Nagoja. Według agencji Reutera koszt jednego samolotu to ok. 100 mln dolarów, nieco więcej niż wynosiłaby cena zakupu w pełni zmontowanej maszyny.

Agencja podkreśla, że jest to dopiero druga katastrofa samolotu F-35, odkąd maszyny tego typu weszły do użytku prawie 20 lat temu. Jest to również pierwszy przypadek na świecie, gdy spadł samolot F-35 typu A.

Przedstawiciel Mitsubishi Heavy Industries odmówił komentarza na temat katastrofy. Lockheed Martin przekazał, że w razie konieczności jest gotowy do udzielenia wsparcia japońskiemu lotnictwu. Pentagon poinformował, że monitoruje sytuację.

Andrzej Borowiak (PAP)