Atak USA i Izraela na Iran - pierwsze reakcje rynków surowcowych

Od soboty trwa atak USA i Izraela na Iran. Atak rozpoczął się w okresie, gdy nie pracują główne giełdy i rynki surowcowe i walutowe. Jednak – jak powiedział PAP strateg banku PKO BP Mirosław Budzicki – atak już w jakimś stopniu został wyceniony jeszcze przed jego rozpoczęciem.

- To, co się zdarzyło, było w jakimś stopniu spodziewane – mówiło się o tym w mediach, jeszcze w piątek pojawiły się informacje o dość zdecydowanym wycofywaniu personelu dyplomatycznego przez wiele państw z krajów tamtego regionu, o tym że w stronę Bliskiego Wschodu przemieszczane są samoloty i że płynie tam cała armada, wyładowana bronią i amunicją. Na Polymarkecie, czyli platformie służącej do stawiania zakładów, widać było przekonanie, że kwestią jest nie to, czy dojdzie do ataku, tylko kiedy on nastąpi – powiedział ekonomista.

Przypomniał, że rynek całkiem niedawno, bo w czerwcu ubiegłego roku już mierzył się z amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran. Wówczas reakcja była stosunkowo niewielka, ale też siła obecnego ataku i jego cele wydają się być znacznie szersze niż przed rokiem. Toteż może on trwać dłużej i jego wpływ na rynek będzie silniejszy.

Potencjalne skutki ataku na rynkach surowcowych

- Można odnieść wrażenie, że obecny atak może potrwać jeszcze kilka dni, może około tygodnia, co oznacza, że przed nami nerwowy tydzień. Przed rokiem reakcja rynku na atak trwała zaledwie dzień, teraz na pewno będzie to trwać dłużej – powiedział Mirosław Budzicki. Jego zdaniem najsilniej ten atak odbije się na rynkach surowców. - Efektem ubiegłorocznego ataku był wzrost ceny ropy o ponad 3 proc., czyli o ok. 2-3 dol. – dodał.

Podkreślił, że dużo będzie zależeć od tego, czy w reakcji na atak Iran będzie próbował zablokować cieśninę Ormuz. I choć w jego opinii sama blokada zapewne nie będzie trwać długo, to jednak zapowiedź jej wprowadzenia będzie miała przełożenie na ceny ropy naftowej.

Spadki na giełdach i umocnienie dolara

- Obecnie baryłka ropy Brent kosztuje niespełna 73 dol. Myślę, że wzrost do 75 dol. to najmniejszy ruch, jakiego możemy się spodziewać, ale raczej należy oczekiwać wzrostu ceny w okolice szczytów z roku 2023, kiedy to ropa kosztowała w okolicach 78 dol. Możliwe, że po pierwszym silnym ruchu ropa jeszcze podrożeje i możemy zbliżyć się do ok. 80 dol. za baryłkę – powiedział ekonomista PKO BP.

Złoto pójdzie w górę

Jego zdaniem również złoto pójdzie w górę. Cena tego kruszcu w piątek wynosiła ok. 5,28 tys. dol. za uncję. Wprawdzie w ostatnim miesiącu złoto znowu zyskiwało na wartości, ale nadal kosztuje ono znacznie mniej niż pod koniec stycznia, kiedy osiągnęło poziom ok. 5,6 tys. dol. za uncję, po czym doszło do mocnej przeceny.

- Myślę, że możemy się spodziewać wzrostu w okolicę szczytów z końca stycznia. Ten ruch – podobnie jak w przypadku ropy naftowej – będzie znacznie silniejszy na początku tygodnia, a potem ewentualnie będzie kontynuowany, jeśli nie pojawią się jakieś informacje o możliwym szybkim rozpoczęciu rozmów z Iranem. Ten tydzień będzie stał pod znakiem wzrostu cen ropy i złota.

W jego opinii reakcja na rynkach akcji i na walutach również się pojawi, ale będzie miała mniejszy zakres, jako że atak nie ma bezpośredniego przełożenia na gospodarkę, a jedynie pośrednie – właśnie przez surowce.

- Myślę, że można się spodziewać spadków rzędu 2-3 proc. na początku tygodnia. W przypadku walut spodziewałbym się wzrostu wartości dolara – obecnie kurs euro w dolarach wynosi ok. 1,18, a więc sądzę, że możemy oczekiwać umocnienia dolara do 1,17, może do 1,16 dolara za euro – powiedział ekonomista. – W przypadku złotego można się spodziewać ograniczonego ruchu – z obecnych 4,22 zł za euro do 4,24 zł, może ewentualnie 4,26 zł. To są poziomy, które powinny zatrzymać dalsze osłabienie złotego – powiedział ekspert PKO BP.

Podkreślił, że ewentualne dalsze zmiany cen surowców i walut będą zależeć m.in. od czasu trwania konfliktu i od tego, jakie efekty dadzą amerykańsko-izraelskie ataki.

Prognozy ekspertów - co przyniesie kolejny tydzień?

- Im dłużej będzie trwać ten atak, tym dłużej będą rosły ceny surowców i będzie się umacniał dolar. Ten ruch nie będzie tak silny jak na początku tygodnia, będzie wyraźnie słabszy, jednak będzie kontynuowany tak długo, jak długo nie pojawią się informacje o rozpoczęciu rozmów pokojowych – stwierdził Mirosław Budzicki.

Na wzrost cen ropy w efekcie ataku na Iran wskazują w swoich analizach inni ekonomiści. Wszyscy podkreślają negatywne skutki próby zablokowania cieśniny Ormuz przez Iran. Według doniesień Bloomberga, już obecnie przynajmniej część tankowców zatrzymuje się przed cieśniną z obawy przed uderzeniem ze strony Iranu.

Według analizy firmy XTB blokada cieśniny lub ataki na tankowce mogą doprowadzić do wzrostu cen ropy naftowej ponad 100 dol. za baryłkę, co mogłoby oznaczać wzrost cen paliwa na stacji do 6,5-7 zł za litr.