Premier wysłał zaproszenia na dalszą część debaty oświatowej. Rozmowy rozpoczną się we wtorek o godz. 11 - poinformował w poniedziałek wieczorem szef KPRM Michał Dworczyk, który był gościem w TVN24.

"Premier dzisiaj wysłał list do szefów klubów parlamentarnych, do sejmowej i senackiej komisji oświaty i do Rzecznika Praw Obywatelskich, z jednej strony relacjonując, co podczas pierwszego dnia spotkania przy okrągłym stole zostało omówione, jakie tematy zostały poruszone, niektóre tylko zasygnalizowane i zapraszając od udziału w dalszej debacie" - powiedział w poniedziałek wieczorem szef KPRM Michał Dworczyk.

Poinformował też, że dalsza debata ws. oświaty została zaplanowana na wtorek na godz. 11. Ma się ona odbyć na Akademii Pedagogiki Specjalnej (w Warszawie - dop. red.). Tam ma się rozpocząć praca uczestników debaty w "podstolikach". "Na 10 maja zaplanowano kolejne spotkanie plenarne, gdzie będziemy rozmawiali na tematy, które są szczegółowo w »podstolikach« omawiane" - dodał Dworczyk.

"Reforma systemu oświatowego to jest olbrzymie wyzwanie. I nie ma co się oszukiwać, że z takim problemem, z takim wyzwaniem można sobie poradzić w tydzień albo w dwa tygodnie" - podkreślił.

Szef KPRM przypomniał, że premier wystosował zaproszenie do uczestnictwa w okrągłym stole ws. oświaty do wszystkich zainteresowanych oświatą w Polsce. "Część z tych osób nie odpowiedziała pozytywnie na to zaproszenie i czekały puste miejsca, i rzeczywiście tych głosów brakowało w dyskusji. Ale powiedzmy sobie też jasno, te dwie centrale związkowe i kluby opozycyjne nie mogą terroryzować i sabotować jakiegokolwiek dialogu i jakiejkolwiek rozmowy na temat przyszłości oświaty w Polsce" - podkreślił.

Pytany, kto już odpowiedział na zaproszenie premiera odparł: "Nie oczekujemy odpowiedzi. Liczymy na to, że osoby, które są zainteresowane przyszłością oświaty w Polsce po prostu przyjadą i będą rozmawiać".

Dworczyk został również zapytany, czy przedstawiciele rządu wezmą udział w obradach okrągłego stołu, który zapowiada ZNP. "Zastanawiam się na czym ma to polegać, bo dziś jest zorganizowana formuła okrągłego stołu, która już się rozpoczęła, trwają pewne prace, pojawią się pewne tematy, eksperci będą opracowywać szereg różnych problemów, które stoją przed systemem oświaty w Polsce. I teraz ja rozumiem, że pan Sławomir Broniarz (szef ZNP - dop. red.) chce zrobić konkurencyjne spotkanie czy konkurencyjny okrągły stół. Mam nadzieję, że emocje opadają. Więc kiedy opadną do końca, to znajdziemy w sobie wszyscy tyle refleksji, żeby usiąść i przy okrągłym stole rozmawiać" - odpowiedział.

Przypomniał też, że po tym jak jedna ze stron związkowych (Wolny Związek Zawodowy "Solidarność – Oświata" należący do FZZ - dop. red.) ogłosiła, że zasiądzie do wspólnych rozmów z rzędem, jeżeli patronatem obejmie te rozmowy prezydent RP, premier poprosił "za pośrednictwem mediów" o taki patronat. "Wiem, że miał też rozmawiać o tym z panem prezydentem" - dodał.

"Jesteśmy gotowi zrobić wszystko, żeby przy tym okrągłym stole znalazły się wszystkie osoby zainteresowane przyszłością oświaty w Polsce" - zapewnił. Dodał, że na rozmowy są też zaproszeni przedstawiciele Rady Dialogu Społecznego. "Jest tylko jeden szkopuł - w formacie Rady Dialogu Społecznego jest reprezentowanych za mało środowisk, żeby o reformie sytemu oświaty rozmawiać. Bo gdzie są samorządy, gdzie są rodzice, gdzie są osoby ze środowisk eksperckich? Te wszystkie osoby muszą w tej dyskusji uczestniczyć" - ocenił szef KPRM.

"Nie można zamykać oczu na szereg faktów i na rzeczywistość, która nas otacza. Jeżeli w ciągu ostatnich dziesięciu lat o dziewięć procent wzrasta liczba nauczycieli, a o 16 procent spadła liczba uczniów, to nie można bez komentarza i bez reakcji tego zostawić. Jeżeli sami nauczyciele są niezadowoleni z tego jak system działa, jeżeli rodzice są niezadowoleni, jeżeli uczniowie wypowiadają się krytycznie na ten temat, to ten dialog kiedyś trzeba rozpocząć. I mamy dwie możliwości, albo się dalej przepychać, iść w kierunku konfrontacji strajkowej, albo spróbować w ramach rozmowy wypracować założenia do reformy oświaty" - podkreślił Dworczyk.

Mówiąc o podwyżkach, które są głównym postulatem strajkujących nauczycieli, przypomniał, że od 2017 r. mają one "konsekwentnie miejsce i 1 września tego roku wyniosą łącznie koło 16 procent".

"Ja rozumiem, że to nie spełnia wszystkich oczekiwań nauczycieli i słusznie oczekują dalszego wzrostu. I my mówimy w porządku. Zaplanujmy ten kolejny wzrost, w kolejnych latach, ale przy okazji przedyskutujmy jak system powinien się zmienić, żeby - jeżeli z centralnego budżetu będą dołożone jakieś środki - to również w ramach sytemu zwiększyć efektywność. To nie jest tak, że nie można pracować nad efektywnością (...) Można pracować nad tym w administracji, można również w oświacie" - dodał Dworczyk.

>>> Czytaj też: OZZL: Polacy chcą likwidacji kolejek do lekarzy