Wałęsa chciał „drugiej Japonii”. Po latach jego wizja właśnie się spełniła? Zaskakujące dane o polskiej gospodarce

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
21 lipca 2025, 14:20
Lech Wałęsa
Wałęsa chciał „drugiej Japonii”. Po latach jego wizja właśnie się spełniła? Zaskakujące dane o polskiej gospodarce/Shutterstock
Kilka dni po zarejestrowaniu „Solidarności” Lech Wałęsa zapowiedział zbudowanie w Polsce „drugiej Japonii”. Stał się z tego powodu celem krytyki komunistycznej propagandy, która wyśmiewała jego ambicje. Tymczasem najnowsze dane pokazują, że pod względem ekonomicznym hasło Wałęsy właśnie udało się zrealizować. Polska gospodarka wkrótce zajmie 20. miejsce na świecie, wyprzedzając m.in. Szwajcarię, a siła nabywcza przeciętnego Polaka przewyższa nawet Japończyka. Czy wizja lidera Solidarności spełnia się po latach?

Polska gospodarka dogania światowych liderów

Polska gospodarka w roku 2025 będzie na 20. miejscu na świecie i wyprzedzi Szwajcarię, a siła nabywcza Polaka jest wyższa niż Japończyka – poinformował premier Donald Tusk w poniedziałek podczas konferencji podsumowującej prace deregulacyjne rządu.

W 1980 r. Japonia była symbolem gospodarczego sukcesu. Pod względem wielkości PKB ustępowała jedynie Stanom Zjednoczonym (i szybko je doganiała), a eksportowane stamtąd samochody i urządzenia budziły powszechny podziw ze względu na nowoczesność i stosunkowo niską cenę.

Polska lat 80.: kredyty, niedobory i energetyczny chaos

Polska była na drugim biegunie. Wprawdzie dzięki wielomiliardowym kredytom zaciągniętym w latach 70. udało się zbudować różne zakłady i kupić licencję na produkcję niewytwarzanych wcześniej dóbr, ale już po kilku latach okazało się, że wiele pieniędzy wydano bez sensu. Nowe zakłady i tak w większości oparte były na przestarzałych i zbyt energochłonnych technologiach. Kredyty próbowano spłacać wpływami z coraz wyższego eksportu węgla. W rezultacie w kraju, który pod względem wydobycia ustępował jedynie Stanom Zjednoczonym, Związkowi Radzieckiemu i Chinom, wciąż brakowało paliwa, a elektrownie regularnie odcinały dostawy prądu.

Sytuację pogorszyły niedobory podstawowych towarów – od 1976 r. wprowadzono reglamentację cukru, mimo że Polska należała do jego czołowych producentów. Gdy rząd, szukając środków na spłatę zagranicznych kredytów, zdecydował się na podwyżki cen, w kraju wybuchły masowe protesty robotnicze. Najpierw – od 8 lipca 1980 r. - w Świdniku, a potem na Wybrzeżu. Nadzieją na dobre zmiany dla milionów ludzi, a jednocześnie zagrożeniem dla władzy stała się założona przez przedstawicieli komitetów strajkowych z całej Polski „Solidarność”.

„Druga Japonia” Lecha Wałęsy

24 września lider „Solidarności” Lech Wałęsa na konferencji prasowej powiedział dziennikarzom, czym zamierza się zająć. Pytany m.in. o to, czy otrzymał do dyspozycji mercedesa, odpowiedział z uśmiechem: „Też o tym słyszałem, ale mam tylko dwa garnitury, w tym jeden sprzed ślubu, i cztery pary skarpetek”. Zapewnił, że gdyby faktycznie otrzymał taką propozycję, z pewnością odmówiłby przyjęcia samochodu.

Do słów Wałęsy o zbudowaniu drugiej Japonii początkowo mało kto przywiązywał wagę. Po pewnym czasie zaczęła je jednak wykorzystywać rządowa propaganda – dla ośmieszenia szefa „Solidarności” i zdyskredytowania całego związku.

Propaganda PRL kontra „Solidarność” i hasła związkowe

W styczniu 1981 roku pretekstem do ataków stało się żądanie „Solidarności” wprowadzenia 40-godzinnego tygodnia pracy. „Trybuna Robotnicza” — organ prasowy Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach — wsparła się nawet opiniami zachodnich dziennikarzy. „+Solidarność+ ogłosiła, że pragnie uczynić z Polski drugą Japonię. Jest to ambicja bardzo chwalebna. Aby to jednak osiągnąć, trzeba mieć pracowitość Japończyków” – komentował korespondent zachodnioniemieckiej telewizji, odnosząc się do postulatu wprowadzenia wolnych sobót. Inny dziennikarz był jeszcze bardziej dosadny: „Tym razem Polacy chyba przeholowali. Już i tak brakuje żywności i opału, a kraj tkwi po uszy w długach. (...) Na luksus 40-godzinnego tygodnia pracy mogą sobie pozwolić tylko państwa gospodarczo zdrowe” – podkreślił.

W polskich gazetach w tamtych dniach częściej niż o drugiej Japonii pisano o szansie na drugi Kuwejt. W Karlinie, miejscowości położonej na Pomorzu Zachodnim, od miesiąca strażacy walczyli z pożarem odwiertu naftowego. Erupcja ropy i gazu była tak gwałtowna, że wielu spodziewało się odkrycia złóż porównywalnych z kuwejckimi. Nadzieje jednak się nie spełniły, a w 1983 roku złoże w Karlinie zostało zamknięte.

Jak propaganda PRL wykorzystywała obietnice Wałęsy?

Do obietnicy Wałęsy dotyczącej zbudowania drugiej Japonii nawiązał w marcu 1981 r. wicepremier Mieczysław F. Rakowski. Po tzw. kryzysie bydgoskim (pobiciu działaczy związkowych w siedzibie tamtejszej Wojewódzkiej Rady Narodowej) „Solidarność” zagroziła strajkiem generalnym. Rakowski przestrzegał, że to może doprowadzić do katastrofy gospodarczej. „Przypominam sobie, że po podpisaniu Porozumień (Sierpniowych – PAP), głośno oświadczano, że teraz będziemy pracować, stworzymy drugą Japonię, a dzisiaj przecież nie pamięta się o tym” – utyskiwał.

Ten sam motyw w następnych miesiącach – aż do wprowadzenia stanu wojennego – był często wykorzystywany. Rząd i czołowi działacze PZPR zapewniali, że zła sytuacja gospodarcza to wina „Solidarności”: obiecywała zbudowanie drugiej Japonii, a tylko podburza do strajków.

Najostrzej wypowiedział się przedstawiciel partyjnego „betonu” i szef PZPR w Katowicach Andrzej Żabiński. „Ta perfidna gra polega na tym, by wciąż więcej żądać, państwo po prostu ma wszystko dać, dowieźć, ogrzać w dni chłodne. Jeśli tego nie potrafi w istniejącej sytuacji, ogłasza się niemoc państwa, wyczerpanie się socjalizmu, uwiąd naszej myśli politycznej. Ci, co chcą władzy, obiecują teraz wszystko — będziemy np. drugą Japonią, choć nie będziemy tak wyczerpująco jak oni, Japończycy, pracować. Nie wolno się z tym godzić, nie wolno dłużej bezkrytycznie milczeć. Jeśli w miejsce fałszu o "drugiej Polsce" forsuje się fałsz o "drugiej Japonii", to trzeba zapytać, gdzie są adresy tych szczęśliwych krain; jeden zgubiliśmy, drugiego nie możemy znaleźć” - powiedział.

Słowa o fałszu „drugiej Polski” dotyczyły Edwarda Gierka, który na początku swoich rządów, zapowiadając przyspieszenie, gospodarcze posłużył się właśnie takim sloganem.

Z ujawnionych po upadku PRL źródeł wynika, że Żabiński był kandydatem Moskwy na następcę Jaruzelskiego, gdyby ten nie poradził sobie z opanowaniem sytuacji.

"Druga Japonia" po upadku PRL

Obietnica zbudowania "drugiej Japonii" wróciła ponownie zaraz po upadku PRL, ale w żartobliwej i zaprawionej goryczą formie. Trawestując jedną z wypowiedzi Wałęsy i przedrzeźniając jego sposób mówienia, ukuto hasło: „Nie o take Polskie walczyliśmy”. Pod marką Ōtake produkowane były popularne w Polsce magnetowidy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj