Tajlandia: Oficjalne wyniki wyborów: brak jednoznacznego zwycięzcy

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
8 maja 2019, 16:07
Tajlandzka komisja wyborcza ogłosiła w środę oficjalne wyniki marcowych wyborów do niższej izby parlamentu. Większości nie uzyskał ani obóz popierający wojskową juntę, ani partie opozycyjne, które deklarowały zamiar stworzenia „frontu demokratycznego”.

Główna rywalizacja toczyła się pomiędzy zwolennikami rządzących krajem generałów, skupionymi przede wszystkim w partii Palang Pracharat (PPRP), a sympatykami byłego premiera Thaksina Shinawatry i jego siostry Yingluck, których rządy dwukrotnie w ostatnich 15 latach obalała armia.

Związana z Thaksinem opozycyjna partia Pheu Thai twierdziła w marcu, że jej koalicja będzie dysponowała większością. Według oficjalnych wyników siedem ugrupowań, które miały ją utworzyć, zdobyło jednak w sumie tylko 245 mandatów w 500-osobowej izbie.

Obóz zwolenników wojskowej junty również nie uzyskał większości, co oznacza, że nawet jeśli to on powoła rząd, w celu efektywnego sprawowania władzy będzie musiał stworzyć koalicję z niektórymi spośród blisko 20 innych ugrupowań, które wejdą do niższej izby parlamentu.

Zgodnie z uchwaloną pod rządami junty konstytucją o wyborze nowego szefa rządu zdecydują wspólnie obie izby parlamentu, a obsada 250-osobowego Senatu jest w praktyce w rękach wojska. Według ekspertów daje to duże szanse na zachowanie stanowiska obecnemu premierowi, przywódcy junty, generałowi Prayutowi Chan-ochy, którego kandydaturę wysunęła PPRP.

Według oficjalnych danych w niższej izbie zasiądą posłowie łącznie aż 27 ugrupowań. Najwięcej, bo 136 miejsc zdobyła Pheu Thai, na drugim miejscu uplasowała się PPRP ze 115, a na kolejnym Future Forward (FFP) z 80 mandatami. Kilkanaście ugrupowań zdobyło po jednym miejscu.

W związku z nieprawidłowościami w jednym z okręgów wyborczych na północy kraju nieobsadzone pozostały dwa miejsca w niższej izbie. O ich podziale zdecyduje powtórne głosowanie w tym okręgu, które ma się odbyć pod koniec maja.

Na ogłoszonej w środę liście zwycięskich kandydatów znalazł się między innymi charyzmatyczny miliarder Thanathorn Juangroongruangkit, lider sprzeciwiającej się rządom wojska FFP - nowej siły politycznej, która w krótkim czasie zdobyła dużą popularność, szczególnie wśród młodego elektoratu.

Taki wynik potwierdza prognozy ekspertów, którzy oceniali, że po wyborach w Tajlandii powstanie słaby rząd koalicyjny. Część analityków sądziła, że będzie to również rząd krótkotrwały.

Marcowe wybory miały przywrócić demokrację w kraju po pięciu latach rządów wojska. Były pierwszymi wyborami od 2014 roku, kiedy junta z Prayutem na czele obaliła demokratycznie wybrany rząd Pheu Thai.

Do zamachów stanu dochodziło w ciągu ostatnich 15 lat dwukrotnie na fali masowych, destabilizujących kraj protestów przeciwko rządom Thaksina i jego siostry. Przerażone prospołeczną polityką Shinawatrów elity zarzucały im korupcję i populizm, a także tendencje antymonarchistyczne, co dawało armii pretekst do przejęcia władzy.

Oficjalne wyniki ogłoszono po formalnej koronacji króla Tajlandii Mahy Vajiralongkorna jako Ramy X. Trzydniowe uroczystości koronacyjne zakończyły się w poniedziałek. W swoim wystąpieniu z pałacowego balkonu monarcha apelował w niedzielę do poddanych o jedność.

Z Bangkoku Andrzej Borowiak (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj