Obalenie Satrapy

17 kwietnia przywódca Sudanu, Omar al Bashir został aresztowany i przewieziony do więzienia w Chartum. Rządził krajem przez prawie 30 lat, by ostatecznie upaść na skutek fali ulicznych protestów trwających w Sudanie od stycznia. Satrapa został aresztowany przez swoich kolegów z armii. Zapowiedzieli ustanowienie tymczasowej Sudańskiej Rady Wojskowej, która miałaby rządzić krajem przez kolejne dwa lata (nazwane okresem przejściowym), a następnie oddać władzę nowo wybranemu rządowi. W międzyczasie wojsko zawiesiło obowiązywanie konstytucji, wprowadziło godzinę policyjną i trzymiesięczny stan wyjątkowy.

Demonstranci skupieni wokół Sudańskiego Związku Profesjonalistów nie dowierzali dobrym intencjom wojskowych widząc wśród nowej władzy wiele starych, skompromitowanych służbą Bashirowi twarzy. Stanowcza postawa SZP i kolejne demonstracje zmusiły armię do złagodzenia obranego kursu. Tymczasowa Rada Wojskowa zdecydowała się załagodzić narastający konflikt i wyjść naprzeciw przynajmniej części żądań cywilów. Wojskowi pozbyli się z szeregów władzy ludzi, którzy byli jednoznacznie kojarzeni z upadłym reżimem, po czym zasiedli do rozmów z cywilami.

>>> Czytaj też: Ruszyło śledztwo ws. prania brudnych pieniędzy przez obalonego prezydenta Sudanu

Bezowocne negocjacje

Reklama

Obie strony spotkały się przy negocjacyjnym stole w kwietniu, a już w maju podjęto ustalenia, jak mają wyglądać struktury nowej administracji. Niestety negocjacje znalazły się w impasie, bo obie strony nie były w stanie się porozumieć w kwestii składu niezależnej rady, która - wedle wcześniejszych uzgodnień - miała w okresie przejściowym stanowić rolę najwyższego organu decyzyjnego w Sudanie. Kwestią sporną było to, która ze stron (wojsko czy też cywile) winna mieć w radzie większość. Wygląda na to, że po początkowym okresie niepewności co do dalszych posunięć wojskowi okrzepli i zdecydowali się działać z pozycji siły. Pod koniec maja rzecznik Sudańskiej Rady Wojskowej oświadczył, ze miasteczko protestacyjne, od 6 kwietnia centralny punkt wielomiesięcznych protestów w Chartum, stanowi zagrożenie dla narodowego bezpieczeństwa i że przeciw pikietującym zostaną podjęte „właściwe działania”.

Generał Bahar Ahmed Bahar, członek SRW, oświadczył, że jest ono „zagrożeniem dla rewolucji i rewolucjonistów oraz zagraża spójności państwa i jego bezpieczeństwa narodowego”. Jednocześnie niewygodna dla wojskowych stacja Al Jazeera dostała nakaz zamknięcia swojego biura prasowego w Chartum.

Chartum płonie

Wczesnym rankiem 3-go maja rewolucja w Sudanie weszła w nową fazę. Armia zdecydowała się na użycie siły przeciwko demonstrantom rozpoczynając pacyfikacja miasteczka protestacyjnego. Siły bezpieczeństwa wkroczyły na plac, usuwając z niego protestujących. Do tej pory wiadomo o co najmniej dziewięciu ofiarach śmiertelnych, jednak biorąc pod uwagę skalę militarnej operacji i fakt, że żołnierze dostali zezwolenie na użycie broni palnej, należy spodziewać się, że liczba ta wzrośnie. Tłum został wyparty na sąsiadujące z placem ulice, gdzie zaczęły powstawać barykady. Rada wojskowa wysłała przeciw protestującym w sudańskiej stolicy Siły Szybkiego Wsparcia, formację będącą częścią sił zbrojnych Sudanu, znaną z okrucieństw i zbrodni na cywilach popełnionych podczas wojny w Darfurze. Mieszkańcy wznoszą barykady, płoną opony, a nad miastem unosi się dym.

Sudański Związek Profesjonalistów wezwał do obywatelskiego nieposłuszeństwa w celu obalenia „zdradzieckiej i zabójczej rady wojskowej i sfinalizowania rewolucji". Tymczasowa Rada Wojskowa twierdzi, że nie zaatakowała miasteczka, a jedynie sąsiednią okolicę, która -jak mówią jej przedstawiciele - od dawna jest siedliskiem korupcji i negatywnych praktyk.

Przyszłość pod znakiem zapytania

Przywódca Tymczasowej Rady Wojskowej Generał Abdel Fattah al-Burhan wraz ze swoim zastępcą, Mohamedem Hamdanem Dagalo (zwany Hemetim) złożyli niedawno wizytę w Egipcie, Arabii Saudyjskiej oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Tuż po obaleniu Al Bashira właśnie ZEA oraz Arabia Saudyjska wydały oświadczenia popierające radę. Wygląda na to, że właśnie po odwiedzinach w tych krajach wojskowi utrwalili swój kurs w negocjacjach z cywilna opozycją. Tymczasowa Rada Wojskowa, po zapewnieniu sobie przychylnej neutralności zaniepokojonych rewolucją w Sudanie sąsiadów, przeszła do kontrataku. A Hemeti od pewnego czasu wypowiadający się o konieczności ustabilizowania sytuacji w Chartumie i dowodzący cieszącymi się złą sławą Siłami Szybkiego Wsparcia – wypuścił na ulicę swoich janczarów.

>>> Czytaj też: Upadek sudańskiego satrapy. Echo arabskiej wiosny dotarło do Chartumu

Autor: Tomasz F. Dzbeński