Świadczy to o "niewielkim szacunku dla demokratycznych standardów" - dodano.

"O ile przedterminowe wybory prezydenckie w Kazachstanie miały potencjał stania się siłą politycznej zmiany, brak poszanowania podstawowych swobód, w tym zatrzymania pokojowych demonstrantów i powszechne nieprawidłowości przy głosowaniu w dniu wyborczym, ukazały niewielki szacunek dla demokratycznych standardów" - napisano w komunikacie.

"Wybory odbyły się w środowisku politycznym, zdominowanym przez partię rządzącą, co ograniczyło głosy krytyki" - podkreślono w oświadczeniu misji obserwacyjnej OBWE.

"Jednocześnie nieprawidłowości w dniu wyborów i brak poszanowania dla formalnych procedur oznaczały, że uczciwe liczenie głosów nie mogło było zagwarantowane" - dodano.

Misja OBWE oceniła także, że działania policji wobec protestujących "przeszkodziły w przeprowadzeniu demokratycznych wyborów". W niedzielę w Ałma Acie i Nur-Sułtanie zatrzymano ok. 500 osób.

Wybory monitorowało ponad 1000 zagranicznych obserwatorów, w tym z Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE. Szefową misji obserwatorów ODIHR OBWE jest Urszula Gacek.

Według OBWE żadne wybory w historii Kazachstanu nie spełniły dotąd standardów demokratycznych.

Centralna Komisja Wyborcza poinformowała w poniedziałek, że w wyborach zwyciężył Kasym-Żomart Tokajew, którego kandydaturę poparł wieloletni przywódca Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew. Według CKW na Tokajewa zagłosowało 70,76 proc. wyborców.

Po ogłoszeniu wyników na ulicach głównych miast Kazachstanu gromadzą się protestujący. Reuters pisze o kilkudziesięciu zatrzymanych w Ałma Acie. Agencja zaznacza, że w poniedziałek liczba protestujących jest jednak znacznie mniejsza niż w niedzielę. (PAP)