Na zamknięciu Dow Jones Industrial wzrósł o 0,30 proc. do 26 062,68 pkt. S&P 500 zwyżkował o 0,47 proc. do 2886,73 pkt. Nasdaq Composite wzrósł 1,05 proc. do 7823,17 pkt.

S&P 500 zanotował piątą z rzędu wzrostową sesję i znalazł się niecałe 2,5 proc. od rekordu ustanowionego w trakcie sesji z 1 maja.

Rynki z ulgą przyjęły weekendowe informacje o odłożeniu na półkę na czas nieokreślony planów nałożenia przez USA ceł na import z Meksyku.

Rząd w Meksyku w ramach porozumienia z USA zobowiązał się rozszerzyć program azylowy dla migrantów z Ameryki Środkowej i skierować dodatkowe oddziały wojska na swoją południową granicę, aby powstrzymać napływ nowych migrantów do Stanów.

Wcześniej prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump groził, że w razie braku porozumienia wprowadzi, poczynając od 10 czerwca, karne cła w wysokości 5 proc. na meksykańskie towary importowane do USA. Taryfy miały być sukcesywnie zwiększane do 25 proc.

Reklama

Z kolei w poniedziałkowym wywiadzie dla CNBC Trump zagroził, że nałoży na import z Chin o wartości 300 mld USD cło, jeżeli prezydent Chin Xi Jinping nie spotka się z nim pod koniec czerwca w trakcie szczytu G20 w Japonii.

Na Wall Street wzrostom przewodzi sektor dóbr podstawowych, finansowy, na czele z bankami oraz IT. Najsłabiej radzą sobie spółki użyteczności publicznej.

Mieszany odbiór przyniosły informacje o przejęciu koncernu zbrojeniowego Raytheon przez United Technologies. Pierwsza ze spółek zyskała 0,7 proc., a druga straciła ponad 3 proc. Po połączeniu powstanie gigant z roczną sprzedażą na poziomie ponad 70 mld USD.

Usunięcie z horyzontu dużego czynnika niepewności dla światowego handlu skutkuje spadkiem apetytu inwestorów na aktywa uważane za bezpieczne.

Inwestorzy uważnie wsłuchują się w kolejne gołębie sygnały wysyłane przez główne banki centralne.

Prezes Banku Japonii Haruhiko Kuroda powiedział w poniedziałek agencji Bloomberg, że jest gotowy na dalsze, duże i szybkie poluzowanie polityki monetarnej w razie potrzeby.

Źródła agencji Reuters twierdzą natomiast, że EBC jest gotowy na obniżkę stóp procentowych, jeżeli wzrost w eurolandzie jeszcze mocniej wytraci tempo. Jeden z rozmówców wskazał, że za obniżką przemawia silne euro.

Z kolei Bloomberg podaje, że w gronie EBC rosną obawy o odkotwiczenie oczekiwań inflacyjnych. Tezie tej zaprzeczył w poniedziałek wiceprezes EBC L. de Guidnos.

"Rynkowe miary oczekiwań inflacyjnych wskazują na przedłużający się okres niskiej inflacji. (...) Mimo to, ankietowe miary oczekiwań inflacyjnych pozostają zakotwiczone" - powiedział.

Długoterminowy wskaźnik oczekiwań inflacyjnych swap 5y5y, pokazujący oczekiwania w pięcioletnim horyzoncie, wyznaczył w trakcie poniedziałkowej sesji drugi najniższy poziom w historii 1,2127 proc., blisko rekordowego minimum z początku czerwca (1,2104 proc.). Od początku roku wskaźnik spadł o niemal 40 pb.

W ubiegłym tygodniu prezes Fed Jerome Powell zasugerował gotowość do obniżki stóp procentowych w USA, a jego chiński odpowiednik Yi Gang wskazał na "ogromną" przestrzeń do dostosowania polityki monetarnej w przypadku eskalacji napięć handlowych.

Słabsze dane z rynku pracy USA za maj i retoryka prezesa Fed okazały się dla rynku pretekstem do zawierania zakładów na rychłe cięcie stóp proc. w USA. Wyceniane przez kontrakty na stopę Fed implikowane prawdopodobieństwo cięcia fed funds na lipcowym posiedzeniu Rezerwy Federalnej wynosi 83 proc. Do końca roku rynek wycenia w pełni 2 obniżki.

Prezydent USA Donald Trump ponownie skrytykował w poniedziałek Fed za prowadzenie zbyt restrykcyjnej, jego zdaniem, polityki monetarnej. Za obniżką kosztu kredytu przemawia w ocenie Trumpa dewaluacja juana przez Chiny. (PAP)