Organizacja „Medicines for Europe” zrzesza producentów leków generycznych (odtwórczych) i tzw. leków biopodobnych (biosymilarów). Leki te wprowadzane są przez firmy farmaceutyczne jak tylko wygasną prawa ochrony intelektualnej na preparaty oryginalne (nazywane też referencyjnymi). Przykładowo, generyki wykorzystywane w leczeniu nadciśnienia tętniczego krwi stosuje w Europie 50 mln pacjentów, a leki przeciwcukrzycowe - 20 mln.

Prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego (PZPPF) Krzysztof Kopeć powiedział w rozmowie z PAP, że w ostatnich latach szczególnie duże jest zainteresowanie lekami biologicznymi równoważnymi. Zawierają one np. hormony wzrostu, insulinę oraz przeciwciała monoklonalne i są stosowane w onkologii, reumatologii, endokrynologii i gastroenterologii.

Podczas obrad przypomniano, że pierwsze leki biopodobne wprowadzono w Unii Europejskiej w 2006 r. Od tego czasu stosowanych jest już kilkadziesiąt takich preparatów, które – przekonywali specjaliści – są równie skuteczne i bezpieczne jak referencyjne leki biologiczne. Zatwierdza je i dopuszcza do użycia Europejska Agencja Leków (EMA).

Reklama

„Leki biologiczne równoważne mają jednak tę zaletę, że są tańsze, przy zachowaniu tej samej jakości (...). Przykładowo adalimumab, stosowany w leczeniu reumatoidalnego zapalenia stawów, wrzodziejącego zapalenia jelita czy łuszczycowego zapalenia stawów, kosztował ponad 4 tys. zł, a po wprowadzeniu w naszym kraju jego odpowiednika w styczniu 2019 r., cena tego preparatu spadła ponaddwukrotnie” – powiedział Krzysztof Kopeć.

Z przedstawionych podczas konferencji danych wynika, że do 2020 r. leki generyczne i biopodobne będą stanowiły 80 proc. rynku pod względem wielkości sprzedaży oraz 28 proc. według wartości (różnica ta wynika z tego, że są one zwykle dużo tańsze - PAP).

Leki biorównoważne od czasu ich wprowadzenia w 2006 r. w ośmiu krajach UE, m.in. we Francji i Niemczech, mogą przynieść do 2020 r. oszczędności dla budżetu opieki medycznej sięgające 33,4 mld euro. Z kolei według wyliczeń IQVIA, w latach 2016–2020 systemy ochrony zdrowia w krajach EU-5 (Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, Włoszech i Hiszpanii) mogą zaoszczędzić ponad 10 mld euro.

Zdaniem Krzysztofa Kopcia leki biorównoważne powinny być jak najszybciej wprowadzane do leczenia, jak tylko zostaną zarejestrowane przez Europejską Agencję Leków. „Każdy dzień zwłoki to strata dla budżetu, postulujemy zatem szybką ścieżkę wprowadzania biosymilarów do refundacji” - dodał. Uważa on, że wystarczy dopuścić kilka podobnie działających leków, a ich cena i tak spadnie, nie trzeba jej negocjować i przedłużać całej procedury.

Ryzykowna jest też nadmierna presja obniżenia cen leków. „Zbyt niska cena leków biorównoważnych może sprawić – przekonuje prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego - że producent nie będzie zainteresowany wprowadzaniem takich leków. (...) Może być też tak, że nie będzie efektu niższej ceny, bo na rynku pozostanie jedynie monopolista, który narzuci wyższą cenę leku”.

Krzysztof Kopeć zwrócił uwagę, że publiczne wydatki na leki w Polsce są najniższe w Europie. „Przy uwzględnieniu zamożności kraju mierzonej poziomem PKB, udział publicznych wydatków na leki w przypadku Polski jest najniższy spośród krajów europejskich. Na Węgrzech, Słowacji i w Czechach jest on dwa razy większy” - dodał.

Prezes PZPPF przypomniał, że inwestycja w leki jest opłacalna. Powołał się na raport IQVIA „Finansowanie ochrony zdrowia w kontekście efektów społeczno-gospodarczych”, w którym wyliczono, że jest ona ponad trzykrotnie bardziej efektywna niż inne wydatki zdrowotne. „Zwiększenie o 10 proc. wydatków na leki przynosi taką samą poprawę wskaźników zdrowotnych co zwiększenie o 10 proc. wydatków na pozostałe świadczenia zdrowotne. Tylko że kwota, która stanowi 10 proc. wydatków na leki jest kilkakrotnie niższa od 10 proc. wydatków na pozostałe świadczenia zdrowotne” - tłumaczył.

Według Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, dostępność terapii biologicznych w Polsce jest gorsza niż w innych krajach UE. „Nie wiadomo gdzie znikają pieniądze uzyskane z niższej ceny leków biorównoważnych. Tymczasem powinny być przeznaczane na zwiększenie dostępności do leczenia, żeby można było objąć nim większą grupę chorych, przez dłuższy okres terapii, w nowych wskazaniach i wcześniejszych liniach leczenia” - podkreślił Krzysztof Kopeć.

Prezes komitetu wykonawczego organizacji „Medicines for Europe” Marc Alexander Mahl uważa, że zrównoważony rozwój systemów opieki zdrowotnej stanowi wyzwanie dla wielu rządów, płatników, ubezpieczycieli i pacjentów. Podkreśla on, że „czynniki demograficzne i epidemiologiczne, takie jak starzejące się społeczeństwa oraz zwiększone obciążenie chorobami cywilizacyjnymi, w coraz większym stopniu ograniczają publiczne i prywatne budżety opieki zdrowotnej”.

>>> Czytaj też: Katastrofalny obraz przyszłości: przedłużona starość, demencja, nowotwory. Czy medycyna nadąży za wyzwaniami?