Z szacunków wynika, że do 2050 roku na demencję będzie nas cierpiało 152 miliony osób. Jak pisaliśmy na forsal.pl, światowy koszt demencji wzrośnie do 2 bilionów dolarów do roku 2030. Jedna na sześć śmierci na świecie jest spowodowana chorobą nowotworową, co czyni z raka naszym zabójcą numer dwa. Według danych WHO za rok 2018, na raka zmarło 9,6 miliona osób. Będziemy chorować coraz częściej, ponieważ… żyjemy coraz dłużej i bardzo często ignorujemy zalecenia, które mogą nas utrzymać w zdrowiu. A to może nas kosztować wszystko: najpierw pieniądze (i to dużo), potem zdrowie i w końcu: życie.

Według raportu Najwyższej Izby Kontroli przygotowanym w 2018 roku, zachorowalność na choroby onkologiczne w Polsce wzrośnie o ponad 25 proc. do roku 2025. To oznacza, że będzie to główna przyczyna zgonów w naszym kraju. Już teraz umiera rocznie ponad 100 tys. Polek i Polaków, czyli mniej więcej tyle, ile mieszkańców liczy średniej wielkości miasto. Jak podaje NIK, większość zachorowań na nowotwory złośliwe występuje u osób powyżej 60. roku życia. W połączeniu z prognozami demograficznymi daje to katastrofalny obraz, bo również w 2025 roku, osoby powyżej 65. roku życia będą stanowiły 20 proc. całego społeczeństwa.

Jak na tle współczesności może wyglądać dbałość o zdrowie w przyszłości?

Podczas konferencji ImpactCEE w nitce programowej poświęconej zdrowiu przyszłości (#nextHealth) w wypowiedziach ekspertów z zakresu ochrony zdrowia z różnych branż dominowały dwa postulaty. Pierwszy z nich promował holistyczne podejście do zdrowia pacjenta, czyli takie, w którym traktuje się organizm ludzki jako całość wzajemnie ze sobą połączonych organów. To podstawa, bez której nie pomogą nam nawet całe zastępy sztucznych inteligencji zaprogramowanych tak, by leczyć nas z najbardziej skomplikowanych chorób.

Drugim była prewencja, czyli zapobieganie chorobie zanim zdąży nas zaatakować. To truizm, który słyszymy często, ale wciąż rzadko się do niego stosujemy. Tymczasem właśnie zapobieganie, w połączeniu z dobrą komunikacją, ma według ekspertów zagwarantować nam lepszą jakość życia w podeszłym wieku.

Reklama

Efektem wydłużenia się czasu naszego życia jest fakt, że dłużej będziemy… starzy. Starość zatem będzie musiała być traktowana inaczej: jako jeden z etapów życia, nie mniej wymagający uwagi niż wczesne dzieciństwo. To dlatego właśnie przedmiotem refleksji współczesnych koncernów farmaceutycznych i badaczy są leki i maszyny, które zredukują problemy, jakie napotykamy w starciu z chorobami charakterystycznymi dla seniorów. Osteoporoza, nowotwory, sztywnienie stawów i w ogóle problemy z poruszaniem się. Wciąż niewiele mówi się jednak, jak dało się zauważyć, o leczeniu bólu, choć wydawałoby się, że jest to równie istotne zagadnienie.

Jak komunikacja i prewencja mają nam pomóc lepiej od nowych technologii?

Zapobieganie jest tańsze niż leczenie, ale dobrze zapobiegać oznacza trafnie przewidzieć rozwój wypadków na długo zanim w ogóle nastąpią pierwsze oznaki nadchodzącej choroby. Diagnostyka będzie zatem tą gałęzią medycyny, która zacznie dominować w wyścigu o kolejne dofinansowania, ze strony inwestorów prywatnych, rządowych oraz wielkich korporacji. Działania tych ostatnich sprzęgnięte są zresztą z pozostałymi bardzo silnie: nie jest nowością, że oparte na technologii i medycynie startupy, które dysponują nowatorskimi rozwiązaniami, są wspierane przez duże międzynarodowe think-tanki. Te ostatnie, wykorzystując swoją silną pozycję, mogą z kolei prezentować rządom konkretne oferty, które w ostateczności mają szansę dotrzeć do poszczególnych pacjentów.

Ten wielopłaszczyznowy i wielopoziomowy model zależności wymaga jednak odpowiedniej komunikacji. Co istotne, wszyscy eksperci podkreślali zgodnie, że istotna jest zarówno komunikacja między „dużymi graczami” jak właśnie instytucje rządowe czy korporacje, ale także na poziomie bardzo podstawowym, jak komunikacja między lekarzem a pacjentem.

W sytuacji, w której systemowo lekarz finansowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia jest w stanie poświęcić nam podczas wizyty od kwadransa do 20 minut, wraz z wypełnieniem całej dokumentacji, brzmi nieco utopijnie postulat dotyczący sprawnej i efektywnej komunikacji. Tymczasem bez niej, a także bez edukacji – zarówno środowiska lekarskiego, jak i pacjentów, czyli nas wszystkich – trudno wyobrazić sobie prawidłową diagnostykę, a zatem: skuteczne zapobieganie chorobom.

Wracamy więc do punktu wyjścia: czy szerokie zastosowanie SI w medycynie, a także nowe generacje coraz tańszych leków stosowanych choćby w terapiach nowotworowych będą w stanie polepszyć nasze życie, jeśli nie będziemy wiedzieli, że możemy być leczeni inaczej?

>>> Czytaj też: Aspiryna na tysiąc sposobów. Przemysł farmaceutyczny zaczyna zjadać własny ogon