Docelowy klient SAM poszukuje lasów, farm, aktywów energetycznych oraz nieruchomości, czyli tzw. inwestycji alternatywnych. Celem inwestycji w nie jest dywersyfikacja portfeli inwestycyjnych, w skład których wchodzą głównie akcje i obligacje, a zadaniem alternatywnych aktywów jest zabezpieczenie portfela przed inflacją.

Zwroty z inwestycji w obszary leśne wyniosły w 2018 roku 3,2 proc. W tym roku wygenerowały jak dotąd 2,4 proc. – wynika z danych National Council of Real Estate Investment Fiduciaries.

„Zielone” alternatywne aktywa bardzo dobrze się sprzedają. Inwestorzy postrzegają je jako bezpieczną inwestycję. Spadek powierzchni gruntów ornych i wzrost zapotrzebowania na żywność na przykład ciągną w górę ceny gruntów uprawnych. – Ludzie muszą jeść, a my wierzymy, że nieodłączną cechą tego typu aktywów jest ich rzeczywista wartość, która utrzyma się w przyszłości – mówi John Kelley z SAM.

SAM zatrudnia specjalistów, którzy mają za zadanie oceniać wartość nietypowych inwestycji. W całych USA SAM ma 38 biur. Zatrudnia w nich ludzi ze średnio 15-letnim doświadczeniem, a niektórzy mają w swoich dziedzinach nawet 30-letni staż. Wielu z nich pochodzi z rodzin, które od dekad mają powiązanie z leśnictwem czy rolnictwem.

Lista klientów banku obejmuje zarówno obywateli USA, jak również osoby z innych państw. Są one często zapraszane do osobistego odwiedzenia inwestycyjnych obszarów, które mogą stanowić majątek ich rodzin przez wiele pokoleń. Bogaci inwestorzy wykazują ponadprzeciętne zainteresowanie ekologicznymi i zrównoważonymi inwestycjami.

Reklama

Inwestorzy muszą mieć świadomość, że zasady inwestowania w alternatywne aktywa różnią się od obowiązujących na rynkach akcji czy obligacji. Chociażby pod względem potencjalnych stóp zwrotu czy wymaganej stopy zwrotu (czyli poziomu, poniżej którego dana inwestycja nie jest opłacalna – określenie to odnosi się do inwestycji długoterminowych).

Inwestycje w zielone obszary mają bardzo zróżnicowane horyzonty czasowe. Powiązane są zazwyczaj z plonami. W zależności od etapu sezonu czy rodzaju upraw można ich oczekiwać natychmiast, a czasami dopiero po kilku latach.

>>> Polecamy: Skokowy wzrost cen żywności w Polsce. Warzywa drożeją nawet o ponad 250 proc.