We wtorek władze największego regionu "Solidarności" skierowały do premiera Mateusza Morawieckiego stanowisko w tej sprawie. Jest ono - jak informuje związek - reakcją na krytykę, która spadła na premiera Mateusza Morawieckiego ze strony polityków opozycji i części mediów po czerwcowym szczycie Unii Europejskiej, na którym Polska wraz z kilkoma innymi państwami Wspólnoty zablokowała zapisy wniosków końcowych dotyczące osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r.

"Trzeba jasno i wyraźnie podkreślić, że akceptacja zapisów o osiągnięciu neutralności klimatycznej do 2050 r. oznaczałaby katastrofę dla polskiej gospodarki oraz trwałe zubożenie mieszkańców naszego kraju. Postawa pana premiera podczas szczytu w Brukseli stanowi pierwszy od wielu lat przykład skutecznej realizacji polskiej racji stanu w obszarze polityki klimatyczno-energetycznej UE. Wcześniej, zwłaszcza w trakcie rządów poprzedniej koalicji, ponosiliśmy na tym polu wyłącznie dotkliwe porażki" – czytamy w stanowisku przyjętym 25 czerwca przez Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność, które zostało przesłane do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i klubów parlamentarnych.

"Śląsko-dąbrowska Solidarność niezwykle rzadko występuje w roli obrońcy działań rządzących. W tym przypadku nie możemy jednak bezczynnie patrzeć, jak pierwszy od wielu lat sukces w polityce klimatycznej próbuje się zamienić w porażkę. Tym bardziej, że tym atakom towarzyszy kompletna ignorancja lub celowe manipulowanie faktami" - napisali związkowcy.

Jako przykład tego typu manipulacji wskazują nagminne utożsamianie polityki klimatyczno-energetycznej UE z walką ze smogiem, choć działania te dotyczą zupełnie różnych obszarów. "Nikt przy zdrowych zmysłach nie sprzeciwia się walce ze smogiem. Skuteczne wyeliminowanie tego niezwykle szkodliwego zjawiska jest absolutnie konieczne. Jednak spalanie węgla w energetyce zawodowej nawet w najmniejszym stopniu nie przyczynia się do powstawania smogu. To zupełnie oczywisty, bardzo łatwy do zweryfikowania i całkowicie bezdyskusyjny fakt. Faktem jest również, że dwutlenek węgla nie jest trującym gazem i ze smogiem nie ma absolutnie nic wspólnego" – napisali członkowie Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność.

W stanowisku zwrócono również uwagę, że w dyskusji o rezygnacji polskiej gospodarki z węgla bardzo rzadko mówi się o kosztach szybkiej dekarbonizacji, a precyzyjne wyliczenia dotyczące tej kwestii nie istnieją. Związkowcy podkreślają, że dekarbonizacja to nie tylko odejście od energetyki węglowej i wydobycia tego surowca, ale również częściowa lub całkowita likwidacja wielu gałęzi przemysłu, m.in. branży hutniczej, cementowej czy motoryzacyjnej.

Według szacunków śląsko-dąbrowskiej „S” sporządzonych na podstawie wyliczeń dotyczących gospodarki niemieckiej, całościowy koszt ten wyniesie co najmniej 200 mld euro, czyli 870 mld zł. "Za te pieniądze można by sfinansować funkcjonowanie całej polskiej służby zdrowia przez 9 lat lub na 13 lat zwolnić Polaków z obowiązku płacenia podatku PIT" – czytamy w stanowisku.

W ocenie śląsko-dąbrowskiej "S" Polska powinna stanąć na czele koalicji państw członkowskich UE najbardziej narażonych na negatywne skutki dekarbonizacji, której celem byłoby przewartościowanie unijnej polityki klimatyczno-energetycznej UE. Według działaczy związku jej głównym założeniem powinno być zastąpienie "dogmatu" prostej redukcji emisji CO2 działaniami na rzecz rozwoju innowacyjnej, ekologicznej energetyki konwencjonalnej.

Przedstawiciele władz największej regionalnej struktury związku zaapelowali do szefa rządu o zainicjowanie ogólnopolskiej kampanii edukacyjnej oraz publicznej debaty dotyczącej zasadności i kosztów obecnej polityki klimatycznej UE. "Śląsko-dąbrowska Solidarność, która jako jedna z pierwszych organizacji w Polsce zaczęła zajmować się tą tematyką, wyraża gotowość do aktywnego uczestnictwa w tym przedsięwzięciu i udzielenia rządowi RP wszelkiego możliwego wsparcia" – napisano w stanowisku.

Podczas czerwcowego szczytu UE zapisy wniosków końcowych, mówiących o dojściu UE do neutralności klimatycznej do 2050 r., zostały zablokowane przez Polskę i kilka innych państw unijnych. Według nieoficjalnych informacji oprócz Polski były to: Czechy, Estonia i Węgry. Decyzje podjęte na szczycie UE i prowadzone dyskusje odpowiadają interesowi Polski - mówił po zakończeniu szczytu UE premier Mateusz Morawiecki. Odnosząc się do zablokowania zapisów w sprawie neutralności klimatycznej, ocenił, że to element walki m.in. o niższe koszty energii.

>>> Czytaj też: PERN analizuje sytuację z zanieczyszczoną ropą. Jaki będzie poziom roszczeń?