Z opublikowanych w poniedziałek wstępnych danych dotyczących bilansu płatniczego Polski za maj 2019 r. wynika, że saldo rachunku bieżącego było dodatnie i wyniosło 4,3 mld zł. Zgodnie z danymi banku centralnego eksport towarów wyniósł 84,6 mld zł i był wyższy o 10,2 mld zł (tj. o 13,7 proc.) niż w analogicznym miesiącu 2018 r. Import towarów wzrósł o 8,7 mld zł (tj. o 11,6 proc.) do poziomu 84,2 mld zł. Nadwyżka w obrotach towarowych wyniosła 0,4 mld zł.

"W maju rachunek obrotów bieżących zanotował zaskakującą nadwyżkę w wysokości 1 mld 6 mln euro wobec nadwyżki 720 mln euro - po korekcie - w kwietniu br. Konsensus prognoz rynkowych zakładał dodatnie saldo na poziomie 504 mln euro. W ujęciu 12-miesięcznym deficyt na rachunku bieżącym został zredukowany wobec deficytu w wysokości 0,2 proc. PKB w kwietniu" - zauważył Łuczkowski.

Zaznaczył, że maj przyniósł niewielką nadwyżkę na rachunku handlowym; zarówno eksport, jak i import rosły w maju w wysokim dwucyfrowym tempie.

Reklama

"Mimo spowolnienia w strefie euro dynamika polskiego eksportu nadal trzyma się wysokich poziomów. Słabnący eksport do Niemiec jest częściowo rekompensowany przez rosnący eksport do USA, Włoch czy Wlk. Brytanii (także w związku z kumulowaniem zapasów przez brytyjskie firmy przed potencjalnym Brexitem). Import również solidnie wzrósł, podtrzymywany przez silny popyt krajowy. Warto zaznaczyć, że na majowy import duży wpływ miały czynniki jednorazowe – z jednej strony import był podwyższony przez zakup samolotu, podczas gdy negatywnie oddziaływało wstrzymanie dostaw rosyjskiej ropy w związku z jej zanieczyszczeniem" - tłumaczy ekonomista.

Zwrócił uwagę, że na wyższą od oczekiwań nadwyżkę salda rachunku bieżącego wpłynęło mocno saldo usług, które zanotowało w maju znacznie wyższą nadwyżkę w porównaniu do poziomów obserwowanych w ostatnich miesiącach. Według Łuczkowskiego pozytywnie wpłynął również "solidny napływ transferów unijnych z tytułu Wspólnej Polityki Rolnej, która przyczyniła się do niższego deficytu na saldzie dochodów pierwotnych".

"W naszej opinii oczekiwane dalsze osłabienie koniunktury w strefie euro w 2019 r. z biegiem czasu będzie powoli coraz mocniej oddziaływać negatywnie na polski eksport. Stopniowo będzie wygasać także ostatnie przyspieszenie dynamiki polskiego eksportu do Wlk. Brytanii związane z kumulowaniem zapasów przez brytyjskich producentów przed Brexitem. Z kolei import będzie dalej napędzany przez silny popyt wewnętrzny, wspierany przez luzowanie fiskalne" - uważa Łuczkowski.

Dlatego, jego zdaniem, w kolejnych miesiącach należy spodziewać się systematycznego pogarszania się salda handlowego. "Prognozujemy, że w ujęciu rocznym deficyt na rachunku bieżącym utrzyma się w 2019 r. na poziomie z poprzedniego roku i wyniesie 0,7 proc. PKB" - dodał ekonomista Pekao.

>>> Polecamy: Powstaje największa na świecie strefa wolnego handlu. W planach jest też wspólna waluta [MAPA]