Halbersztadt: W muzeum Polin polityka była od początku [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
20 lipca 2019, 16:13
Halbersztadt: W muzeum Polin polityka była od początku [WYWIAD]
Jerzy Halbersztadt, współtwórca Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, wcześniej dyrektor polskiego programu Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie/DGP
W muzeum polityka była od początku. Kiedy zaczęła rządzić PO, chciała zrobić z POLIN swoje własne osiągnięcie. Piotr Gliński nie jest pierwszym ministrem, który o kulturze myśli w kategoriach politycznych - Jerzy Halbersztadt, współtwórca Muzeum Historii  Żydów Polskich POLIN, wcześniej dyrektor polskiego programu Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie.

Ponieważ widziałem, jak to wszystko stygło, jak ludzie, których już namówiliśmy w świecie – i ci od pieniędzy, i ci od projektowania – zaczęli wątpić w sens działania. Stworzyliśmy więc pewną fikcję: ogłosiliśmy w 2007 r., że wmurujemy kamień węgielny. I szczerze powiem, że z dzisiejszej perspektywy nie mam żadnych wyrzutów sumienia, iż zdecydowałem się na taki czysto symboliczny gest. Dzięki temu projekt stworzenia muzeum się nie zatrzymał. Pamiętam, jak przed uroczystością rozsadzałem Lecha Kaczyńskiego, biskupów, Hannę Gronkiewicz-Waltz i Aleksandra Kwaśniewskiego. Sam usiadłem pomiędzy prezydentem Kwaśniewskim a Kazimierzem Ujazdowskim. I oni za moimi plecami nadawali do siebie. To znaczy bardziej prezydent Kwaśniewski wbijał szpile ministrowi Ujazdowskiemu. W końcu powiedziałem, że dziś nie jest to najlepszy moment na takie dyskusje. Tworząc MHŻP na przełomie mileniów, postrzegałem to jako proces stopniowego ograniczania myślenia ksenofobicznego, nacjonalistycznego. Uważałem, że muzeum ma wpisać się w tę tendencję, wzmocnić ją. Przecież zostało pomyślane tak, żeby zmniejszać konflikty i ograniczać różne wydumane, stereotypowe, negatywne emocje. Wewnętrzne porozumienie tu jest szalenie ważne. Tylko w takim przypadku można liczyć na poważną współpracę międzynarodową i partnerstwo z różnymi środowiskami i organizacjami żydowskimi na świecie. Przez wiele lat moja rola polegała na umiejętnym balansowaniu pomiędzy oczekiwaniami i naciskami z różnych stron.

Oczywiście, że nie. W muzeum polityka była od początku. To znaczy politycy próbowali wpływać, ingerować, stawiać na swoim. W 2007 r., kiedy w Warszawie i całej Polsce zaczęła rządzić PO, szybko się okazało, że politycy tej partii chcieli zrobić z POLIN swoje własne osiągnięcie. Odpowiadał im jednostronnie pozytywny obraz stosunków polsko-żydowskich, co zakończyło się moim zdaniem całkowitą porażką. W istocie to Platforma, przez omijanie trudnych problemów, otworzyła drzwi siłom radykalnym, które teraz często odgrywają ważną rolę i wywierają wpływ na politykę PiS. Piotr Gliński nie jest pierwszym ministrem, który ma kłopoty ze zrozumieniem istoty funkcjonowania instytucji kultury i myśli o nich w kategoriach politycznych.

Nie rozumiał. Oczywiście funkcjonował w mniej kontrowersyjnym czasie i lepiej maskował swoje działania i intencje polityczne skutecznym piarem. Jednak przy pracy nad muzeum POLIN kierował się tylko własną ambicją, tak to widziałem.

W 2011 r. minister Zdrojewski, usuwając mnie ze stanowiska dyrektora muzeum, doprowadził do problemów ze zbieraniem pieniędzy na świecie na ten projekt. W związku z tym musiał coś zrobić.

Nie byłby w stanie. Zrobił coś, co wymagało jeszcze większego poświęcenia z jego strony, mianowicie poprosił o pomoc Waldemara Dąbrowskiego.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj