PiS umie rządzić tylko w czasach hossy. Czyżby recesja była szansą? [TWEET TYGODNIA]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 września 2019, 13:00
Recesja
Recesja/ShutterStock
Niczego się bowiem poseł lub minister nie obawia tak bardzo, jak tego, że suweren oskarży ich o to, że jest źle, bo źle się spisali. PiS ma ten komfort, że zawsze rządzi w dobrych czasach.

Recesja nie jest dobra i oby jej nigdy w Polsce nie było. Zyski przedsiębiorców będą spadać, ludzie tracić pracę, a rząd będzie oszczędzać lub podnosić podatki, co może jeszcze pogłębić problemy. Politycy, a jakże, mogą także dojść do wniosku, że w tak trudnych czasach podatki trzeba obniżyć, a wydatki zwiększyć, by pomóc gospodarce wyjść na prostą – gorzej, jak się nie uda i zostaniemy z rozdętym deficytem i szybko rosnącym zadłużeniem. Naprawdę trudno znaleźć dobre strony recesji, ale wydaje się, że jej groźba mogłaby tylko uzdrowić polską politykę.

Niczego się bowiem poseł lub minister nie obawia tak bardzo, jak tego, że suweren oskarży ich o to, że jest źle, bo źle się spisali. PiS ma ten komfort, że zawsze rządzi w dobrych czasach. Tak było przy świetnej koniunkturze lat 2005–2007, podobnie jest i teraz. Gdy rządzący nie znają lęku przed kryzysem i nocne narady kojarzą im się jedynie z ulubioną porą pracy Jarosława Kaczyńskiego, to wówczas ich wyobraźnia buduje nieograniczone wizje państwa dobrobytu. Państwa, które ma zapewnić gwałtowny wzrost płacy minimalnej. Wzrost, na który nie zdecydował się żaden cywilizowany kraj na świecie. PiS ma komfort obiecywania, bo nie musiał ludziom odbierać. Nie rozumie, że im bardziej rozbudzi oczekiwania, tym trudniej będzie je tonować. Godna płaca nie jest oczywiście żadnym przywilejem, ale ustalanie granicy godności przez polityków jest zabawą, która za chwilę może doprowadzić do tego, że skoro płace można regulować administracyjnie, to czemu nie ceny. Chwila, przecież rząd uregulował. Tak skutecznie, że za chwilę uderzą w konsumentów ze zdwojoną siłą. Moment ten nadejdzie jednak dopiero po wyborach, a jak wiadomo dzięki uprzejmości byłego prezesa Orlenu – po wyborach to paliwo może być nawet po 7 zł. PiS umie więc grać tylko wtedy, kiedy jest hossa. Zarządzanie gospodarczą bessą jest mu obce. Może taka lekcja jest partii Jarosława Kaczyńskiego potrzebna.

>>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu Magazynu DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj