Metropolie pęcznieją w imponującym tempie i szukają innowacji w każdym z obszarów swojego funkcjonowania. Okazuje się np. że dla miejskiego transportu wdrożenie nowych rozwiązań płatniczych to strzał w dziesiątkę.

Prawie 6-krotnie – właśnie o tyle wzrosła globalnie liczba mieszkańców miast od 1950 r. Już teraz jest to 4,2 mld osób, a to jeszcze nie koniec. Magnetyzm metropolii oznacza, że każdego miesiąca światowa populacja miejska rośnie o 6 mln osób. Szacuje się, że w 2050 r. na świecie będzie żyło około 9 mld ludzi, z czego aż 70 proc. w aglomeracjach miejskich. Ten tygiel niesie ze sobą nowe wyzwania logistyczne: miasta kładą coraz większy nacisk na efektywne systemy transportu zbiorowego, przedkładając je nad ruch prywatnych samochodów. Aby zachęcić mieszkańców do korzystania z metra, autobusów czy tramwajów nie wystarczy już jednak jedynie obietnica przewozu z miejsca A do miejsca B. Niezbędny jest szybki, wygodny system obsługi pasażerów. I tu na scenę wkraczają liderzy technologiczni, tacy jak np. Mastercard, oferujący m.in. rozwiązania dotyczące płatności w transporcie miejskim, takie jak bilet na karcie płatniczej zamiast fizycznych kartoników.

Wygoda i nawyk

- Kładziemy nacisk na wykorzystanie potencjału technologii do tego, by wszystkim żyło się lepiej. W praktyce oznacza to np. wdrożenie płatności bezgotówkowych w systemach transportu miejskiego. Pod tym kątem Mastercard współpracuje już z ponad setką miast na świecie – podkreśla Kamila Kaliszyk, dyrektor ds. rozwoju rynku w polskim oddziale Mastercard Europe.

W Polsce takie rozwiązania mają wielki potencjał z racji nawyków płatniczych Polaków: transakcje zbliżeniowe cieszą się tu bardzo dużą popularnością. W przypadku kart Mastercard stanowią blisko 90 proc. wszystkich transakcji. Do tego ponad 60% Polaków częściej wybiera płatności kartą niż gotówką, uważając, że tak po prostu jest wygodniej.

- Z naszych badań wynika, że konsumenci chcą płacić kartą, ale połowa z nich zgłasza, że nadal nie wszędzie ma taką możliwość, wskazując transport publiczny, np. autobus czy tramwaj, jako jedno z głównych miejsc, gdzie im tego brakuje – zaznacza Kamila Kaliszyk, dodając, że coś się zmienia i już w kilku polskich miastach to karta płatnicza jest jednocześnie biletem.

Przyszłość i oszczędność

Łódź, Gdańsk, Bydgoszcz czy Wrocław – wszędzie tam kartonikowe bilety są w odwrocie, oddając pole wygodniejszej formie w postaci kart płatniczych. Jak to działa? Wystarczy przy wejściu do pojazdu przyłożyć swoją kartę płatniczą (lub telefon z kartą zapisaną w nim w formie cyfrowej) do inteligentnego kasownika wyposażonego w terminal płatniczy. System automatycznie odnotuje naszą podróż, naliczy odpowiednią taryfę, a przy kontroli potwierdzi nasze prawo do przejazdu. Pasażer nie musi nawet znać taryfikatora w danym mieście.. System ten, zwany open-loop, umożliwia m.in. taryfę wejście/wyjście, w której płaci się tylko za konkretną liczbę przejechanych przystanków, przykładając kartę zarówno przy wejściu, jak i wyjściu z pojazdu, tak jak działa to np. w Łodzi.

- Na jednej karcie można „zakodować” kilka biletów, co jest wygodnym rozwiązaniem np. dla rodziców z dziećmi. Z kolei miasto może zaoszczędzić na dystrybucji fizycznych biletów, które są droższe niż w przypadku rozwiązań cyfrowych. Londyn, dzięki systemowi open-loop i rezygnacji z obsługi gotówki oszczędza co roku aż 24 mln funtów – mówi przedstawicielka Mastercard.

Przyszłość oznacza też wdrożenie kart płatniczych jeszcze głębiej w miejski ekosystem. Rozwiązania Mastercard działające choćby w Bratysławie sprawiają, że jest ona nie tylko biletem, ale i kartą mieszkańca o wielu funkcjach, np. kartą rabatową od partnerów metropolii. I to wszystko bezstykowo, bez grosza w kieszeni.