Wydanie Rosji byłego rosyjskiego bankowca Jarosława Aleksiejewa jest prawnie niedopuszczalne – uznał w piątek prawomocnie Sąd Apelacyjny w Katowicach. Utrzymał w mocy wcześniejsze postanowienie bielskiego sądu, które zaskarżyła prokuratura.

Zatrzymany na początku br. w Polsce Aleksiejew jest w swoim kraju podejrzany defraudację, tamtejsi śledczy domagali się jego ekstradycji. Jego obrońcy przekonywali, że w przypadku wydania bankowca Rosji, groziłoby mu olbrzymie niebezpieczeństwo, łącznie z utratą życia.

Organizacje praw człowieka alarmują, że sytuacja oskarżonych w Rosji jest zła. Wobec zatrzymanych stosowana jest przemoc fizyczna oraz nieludzkie, poniżające traktowanie. Sytuację Aleksiejewa pogarszałby też fakt, że jest on świadkiem Jehowy. W Rosji wierni tego wyznania są prześladowani, aresztowani, skazywani na wieloletnie wyroki, a w zakładach karnych traktowani gorzej niż inni więźniowie.

Składając zażalenie na decyzję bielskiego sądu prokuratura nie kwestionowała, że w Federacji Rosyjskiej dochodzi do naruszeń praw i wolności podejrzanych, to jednak nie ma dowodów na to, by represje miały dotknąć także Aleksiejewa.

Innego zdania był sąd apelacyjny. Jak powiedział sędzia Piotr Pośpiech, toczące się przed polskimi sądami postępowanie wykazało na duże prawdopodobieństwo represji i małe szanse rzetelnego postępowania karnego w Rosji. Jak ocenił, wynika to z dwóch faktów – charakteru przestępstwa zarzucanego Rosjaninowi i jego wyznania – nie ulega wątpliwości, że świadkowie Jehowy są w Rosji dyskryminowani.

Przytaczając zeznania świadków sędzia wskazał, że w Rosji powszechny jest proceder tzw. rajderstwa, czyli nielegalnego przejmowania prywatnych spółek przez państwo. "Wydaje się, że zarzut, który mu postawiono tak naprawdę stanowi formę rajderstwa, o tym wprost mówili świadkowie" – wskazał sędzia Pośpiech.

Ostateczna decyzja w sprawie wydania Aleksiejewa należy do ministra sprawiedliwości. "W przypadku, gdy mamy dwie opinie negatywne, minister sprawiedliwości jest związany z tym stanowiskiem i tak naprawdę nie może wydać sam z siebie innego rozstrzygnięcia" – powiedział PAP jeden z obrońców Rosjanina mec. Maciej Zaborowski. Zaznaczył, że prokuratura może jeszcze złożyć skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Obrona chce wkrótce złożyć wnioski o uchylenie środków zapobiegawczych.

"Jesteśmy przekonani, że tym postanowieniem, tym jednym podpisem, sąd uratował życie panu Aleksiejewowi" – dodał inny obrońca mec. Jacek Potulski, wskazując na powtarzające się w Rosji przypadki torturowania świadków Jehowy. Wyraził przekonanie, że do Rosji żaden demokratyczny kraj nie powinien wysyłać podejrzanych czy oskarżonych, niezależnie od stawianych im zarzutów.

Rosyjscy śledczy twierdzą, że Aleksiejew wraz z dwoma innymi szefami Probusinessbanku - Aleksandrem Żelezniakiem i Siergiejem Leontiewem - udzielali w latach 2014-15 kredytów pięciu niewypłacalnym firmom. Pieniądze te – 36 mln dolarów – miały zostać wyprowadzone. Bank, którego ścigany był wiceprezesem, stracił licencję w sierpniu 2015 r. i został uznany za bankruta. Sprawa ma charakter karny.

Aleksiejew był poszukiwany wydanym przez Rosję międzynarodowym listem gończym. W swoim kraju został zaocznie aresztowany w ramach sprawy karnej o defraudację. W styczniu br. zatrzymała go polska Straż Graniczna, gdy podróżował pociągiem. Wylegitymował się cypryjskim paszportem. Po zatrzymaniu został aresztowany, ale na początku maja wyszedł za kaucją na wolność. Zastosowano wobec niego dozór policyjny.

Żelezniak i Leontiew przebywają w Stanach Zjednoczonych. Rosyjski sąd zdecydował o ich zaocznym zatrzymaniu. W ub.r. Leontiew powiedział podczas postępowania sądowego w USA, że sprawa przeciwko niemu jest motywowana politycznie, a do bankructwa banku dążyli przedstawiciele władz. Jednym z powodów miałyby być kontakty z opozycjonistą Aleksiejem Nawalnym. Dodał, że były - niezrealizowane ostatecznie - plany wyemitowania przez bank kart kredytowych z możliwością wspierania finansowego założonej przez Nawalnego Fundacji Walki z Korupcją.

Aktualnie Straż Graniczna rozpatruje wniosek Aleksiejewa o przyznanie statusu uchodźcy, a Urząd ds. Cudzoziemców jego prośbę o azyl polityczny. Mec. Zaborowski wyraził przekonanie, że piątkowa decyzja sądu będzie miała pozytywny wpływ na decyzje innych organów państwa.

>>> Czytaj też: Co dalej z ukraińskimi gazociągami? Ciągle nie ma umowy z Rosją