Amerykański dyplomata: Trump pytał Sondlanda o śledztwa na Ukrainie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 listopada 2019, 07:17
W dzień po rozmowie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim prezydent USA Donald Trump pytał ambasadora Stanów Zjednoczonych przy UE Gordana Sondlanda o śledztwa na Ukrainie - zeznał w środę amerykański charge d’affaires w Kijowie William Taylor.

Na prezydenckie pytanie o ukraińskie śledztwa, w tym to dotyczące Huntera Bidena, Sondland miał odpowiedzieć, że Ukraińcy są "gotowi na krok do przodu" - stwierdził Taylor przed komisjami Izby Reprezentantów. Zaznaczył, że o szczegółach rozmowy między prezydentem i dyplomatą poinformował go członek jego biura.

Osoba ta spytała się amerykańskiego ambasadora USA przy UE o stanowisko prezydenta USA wobec Ukrainy. Sondland miał odpowiedzieć, iż amerykański przywódca "bardziej interesuje się śledztwem w sprawie Bidena".

Hunter Biden, syn Joe Bidena, jednego z faworytów Demokratów do prezydenckiej nominacji w wyborach w 2020 roku i politycznego rywala Trumpa, zasiadał w radzie nadzorczej jednej z ukraińskich spółek gazowych.

W środę, w pierwszym dniu publicznych przesłuchań w Izbie Reprezentantów w ramach dochodzenia w sprawie afery ukraińskiej i ewentualnego impeachmentu prezydenta USA, Taylor ocenił też, że wstrzymanie pomocy wojskowej dla Ukrainy z powodów politycznych "nie miało sensu". "To było nielogiczne. Nie ma dla tego wyjaśnienia. To było szalone" - mówił.

Na środowej konferencji prasowej Trump powiedział, że nie przypomina sobie rozmowy z Sondlandem. "Nic o niej nie wiem" - zaznaczył.

Republikanie bronili w środę prezydenta mówiąc, że śledztwa na Ukrainie były niezbędne do walki z korupcją w tym kraju. Amerykanie dokładnie to wszystko widzą – mówił republikański kongresmen Jim Jordan. Amerykanie "rozumieją, że fakty wspierają prezydenta. Rozumieją, że proces nie jest sprawiedliwy" – podkreślał.

Dochodzenie w sprawie afery ukraińskiej i ewentualnego impeachmentu prezydenta prowadzą komisje spraw zagranicznych, wywiadu oraz nadzoru i reform Izby Reprezentantów, kontrolowanej przez Partię Demokratyczną.

Dochodzenie ma wykazać, czy prezydent nadużył władzy, złamał przepisy prawa wyborczego, bądź też postąpił niewłaściwie, narażając bezpieczeństwo narodowe USA w relacjach z Kijowem, w których - według sygnalisty z CIA oraz kilku przesłuchanych świadków - miał naciskać na prezydenta Zełenskiego, by uruchomił dwa śledztwa na Ukrainie.

Jak zeznali w poprzednich przesłuchaniach za zamkniętymi drzwiami świadkowie, w tym Sondland, wdrożenie tych śledztw i poinformowanie o nich publicznie było warunkiem odmrożenia przyznanej przez Kongres Ukrainie pomocy wojskowej wartej blisko 400 mln USD. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj