"Musimy mieć świadomość, że program budowy nowego czołgu zajmuje co najmniej dekadę, a potrzeby sił zbrojnych są pilne, więc w naszej ocenie nie jesteśmy w stanie zbudować takiego czołgu własnymi siłami; potrzebujemy partnera zagranicznego" – powiedział autor raportu Wojciech Pawłuszko. Powołał się na przykłady wieloletnich programów nowych czołgów przyjęte przez Francję, Izrael, Koreę Południową czy Turcję.

Dodał, że chodzi o partnera, który dostarczy technologie i będzie gotowy współpracować przy rozwijaniu konstrukcji przez Polskę.

Według Pawłuszki nie ulega wątpliwości, że polskie wojska pancerne potrzebują nowocześniejszego sprzętu niż obecnie posiadany. "Wojska Federacji Rosyjskiej się modernizują, inni nasi sąsiedzi też są zaangażowani w budowę wojsk pancernych. Nie powinniśmy pozostawać w tyle, powinniśmy modernizować nasz park czołgów" – powiedział.

Reklama

Podkreślił, że program wymaga zabezpieczenia funduszy, z czym "w przeszłości zawsze był problem". "Druga sprawa to decyzyjność, jeśli zapadnie decyzja, trzeba się jej konsekwentnie trzymać; w przeszłości bywało, że mimo wstępnych planów decyzja na poziomie politycznym i wojskowym nie zapadała, a nawet jeśli zapadała, nie była potem podtrzymywana, zakłady nie miały więc warunków, by w stabilnym otoczeniu rozwijać technologie" – dodał. Eksperci IS przypomnieli fiasko programów czołgów Goryl i Gepard PT-2001 z lat 90.

Według Instytutu w pracach nad nowym czołgiem powinien uczestniczyć przemysł państwowy i prywatny.

Przewodniczący sejmowej komisji obrony Michał Jach (PiS) wyraził przekonanie, że Polska byłaby w stanie budować nowy czołg. Zastrzegł, że wykorzystanie licencji byłoby konieczne, ponieważ np. konstruowanie silnika do ok. 400 czołgów – tylu według szacunków Polska będzie potrzebować – nie miałoby sensu. Podkreślił, że wyzwaniem będzie zbudowanie struktury koordynującej cały projekt.

Współautor raportu Filip Seredyński zwrócił uwagę, że przeszkodą w uzyskiwaniu praw licencyjnych jest polskie prawo autorskie pozwalające np. na wygaszenie licencji po pięciu latach.

Czasowo pełniący obowiązki szefa zarządu wojsk pancernych i zmechanizowanych w Inspektoracie Wojsk Lądowych Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych płk Andrzej Jośko zwrócił uwagę, że doświadczenia z wojen na Ukrainie, w Syrii i wcześniej w Iraku wykazały, że czołg pozostaje niezbędny na współczesnym polu walki. "Musimy myśleć o zagrożeniach, wiemy, jakie jest zagrożenie ze strony naszych sąsiadów; musimy reagować, tworzyć możliwości przeciwdziałania" – powiedział.

Zastępca szefa zarządu planowania użycia sił zbrojnych w Sztabie Generalnym WP płk Mariusz Łosik zauważył, że za tezą o potrzebie czołgów jako środka rażenia przemawiają decyzje MON o modyfikacji T-72, a wcześniej o zakupach czołgów Leopard 2A4 i 2A5, a także o modernizacji Leopardów do standardu 2PL. "Doceniamy wagę wojsk pancernych na współczesnym i prawdopodobnie przyszłym polu walki" – zapewnił.

Według płk Jośki przyszły czołg powinien być manewrowy, zdolny do niszczenia czołgów przeciwnika, posiadać systemy aktywnej ochrony; powinien to być czołg, "o którym za 30 lat nadal będziemy mogli powiedzieć, że jest nowoczesny".

Płk Jach podkreślił, że programowi budowy nowego czołgu sprzyja sytuacja finansowa, w której budżet MON jest stabilny i przewidywalny.

Zdaniem Pawłuszki "nie do końca fortunny" jest ogłoszony w lipcu przez MON projekt remontów i modyfikacji czołgów T-72 kosztem 1,75 mld zł. "Można by przeznaczyć te środki na prace badawczo-rozwojowe nad nowym pojazdem, a modyfikacja T-72M1 nie przyniesie znaczącego podniesienia wartości bojowej tych wozów. Jeżeli już decydujemy się przeznaczyć duże fundusze na modyfikację tych czołgów, to można było pójść krok dalej i doprowadzić te już - nie oszukujmy się - przestarzałe czołgi do takich możliwości, które pozwalałyby żołnierzom zyskać większy komfort na polu walki" – powiedział.

>>> Czytaj też: Pesa i Orlen chcą produkować pociągi na paliwo przyszłości. Czy wodór zrewolucjonizuje kolej?