To nie będzie łatwy rok dla największej gospodarki Unii Europejskiej. Jest mało prawdopodobne, aby w 2020 r. niemiecki PKB odnotował znaczny realny wzrost - ocenia Niemieckie Zrzeszenie Izb Przemysłowo-Handlowych.

Po nieśmiałym ożywieniu pod koniec 2019 r., perspektywy dla niemieckiej gospodarki nie rysują się teraz w jasnych barwach. Eksporterzy, którzy wcześniej liczyli na korzyści wynikające z umowy handlowej pomiędzy USA i Chinami, teraz są wstrząśnięci zamykaniem fabryk po wybuchu koronawirusa, a ich plany inwestycyjne i te dotyczące zatrudniania są odkładane na później w obliczu rosnącej niepewności.

Bundesbank nadal próbuje pozytywnie wpłynąć na obecną sytuację, jednak najnowsze prognozy Niemieckiego Zrzeszenia Izb Przemysłowo-Handlowych (DIHK) są ponure i przygnębiające. Co prawda organizacja ta podniosła prognozę wzrostu PKB na 2020 r., ale znaczna część szacowanego na 0,7 proc. wzrostu ma być spowodowana efektami statystycznymi i dodatkowymi dniami roboczymi.

Reklama

Rząd jest bardziej optymistyczny i w zeszłym miesiącu podniósł prognozę wzrostu PKB na najbliższy rok o 10 punktów procentowych do 1,1 proc..

"Wciąż więcej firm oczekuje, że w tym roku działalność będzie gorsza niż lepsza" - powiedział Martin Wansleben, dyrektor zarządzający DIHK. "Nawet jeśli najnowsze opinie nieco rozjaśniają ponury obraz gospodarki z jesieni 2019 r., to jesteśmy daleko od euforii ożywienia. Co więcej, pojawiła się niepewność związana z koronawirusem" - dodał Wansleben.

Od czasu wybuchu epidemii w Chinach wskaźniki nastrojów w gospodarce spadły na łeb na szyję, a oczekiwania inwestorów dotyczące sektorów nastawionych na eksport gwałtownie się pogorszyły. Adidas i Volkswagen należały do firm, które zostały zmuszone do tymczasowego zamknięcia sklepów i fabryk, co potencjalnie będzie mieć wpływ na przyszły wynik finansowy.

Jednak koronawirus może nie być największym wyzwaniem dla Niemiec. Kraj ma do czynienia z szeregiem problemów strukturalnych, w tym z przestawieniem przemysłu motoryzacyjnego na pojazdy elektryczne, cyfryzacją, przejściem na bardziej ekologiczną energię i brakiem wykwalifikowanej siły roboczej.

Prawie połowa z 26 tys. firm ankietowanych między połową grudnia a połową stycznia wskazała na politykę gospodarczą jako ryzyko dla ich działalności. To najwyższy odsetek jaki kiedykolwiek odnotowano.

>>> Czytaj też: "Le Monde": Wschód Europy traci sojusznika, ale zdobywa większe wpływy w UE