Z szacunków firmy opartych o dane NBP wynika, że pod koniec 2018 roku kupując w stolicy mieszkanie na wynajem, można było liczyć, że w formie czynszów trafił na konto właściciela około 5,5 proc. ceny zapłaconej za lokal i to już po uwzględnieniu wszystkich kosztów czy okresowego braku najemcy.

Jak zaznaczył analityk HRE Investments Bartosz Turek, wartość ta, tak samo jak w przypadku pozostałych przytaczanych wyników, nie została skorygowana o opodatkowania (np. ryczałt wymaga oddania fiskusowi 8,5 proc. przychodu). "Do tego pozytywną zmianą jest wzrost wycen nieruchomości. Z najświeższych danych NBP na temat zmian cen nieruchomości wynika, że w Warszawie używane mieszkania w ciągu roku zdrożały o prawie 10,5 proc. (indeks hedoniczny). W sumie daje to potencjalny zysk na poziomie aż 16 proc. w ciągu zaledwie 12 miesięcy" - wyjaśnił.

"Tymczasem z danych NBP wynika, że osoby, które pod koniec 2018 roku zakładały przeciętną lokatę, decydowały się powierzyć swoje pieniądze za obietnicę oprocentowania na poziomie zaledwie 1,8 proc. (niecałe 1,5 proc po opodatkowaniu). To około 10 razy mniej niż wcześniej wspomniany zysk z wynajmu i wzrostu wartości mieszkania" - dodał.

Reklama

Według HRE Investments nieruchomości w zeszłym roku deklasowały też obligacje skarbowe, fundusze inwestycyjne i notowania indeksu giełdowego WIG 20 skupiającego największe spółki rodzimego parkietu.

"Lepsze było tylko złoto" - wskazał Turek. Dodał, że na tym kruszcu można było zarobić w ub. roku ok. 20 proc. Cena uncji w ciągu 12 miesięcy wzrosła bowiem z poziomu prawie 4800 złotych do ponad 5750 złotych.

Jak wyjaśnił, zawdzięczamy to nie tylko rosnącym notowaniom złota na światowych giełdach, ale też temu, że dolar w 2019 r. umocnił się wobec złotego. "Co więcej, niepewność co do perspektyw światowej gospodarki związane z atakiem koronawirusa doprowadziły już do tego, że obecnie za uncję złota trzeba już płacić ponad 6,5 tys. zł, czyli najwięcej w historii" - podał analityk.

Zaznaczył ponadto, że zakup mieszkania to także inwestycja o dość wysokim progu wejścia. "Chodzi o to, że nawet kupując mieszkanie z pomocą kredytu trzeba mieć w kieszeni sporo gotówki, aby pokryć wymagany przez banki wkład własny i opłacić wszystkie koszty transakcyjne" - powiedział Turek.

Dodał, że należy pamiętać o tym, że w końcu Rada Polityki Pieniężnej zacznie podwyższać stopy procentowe. "Jeśli więc ktoś na zakup lokalu zaciągnął kredyt hipoteczny, to musi się liczyć z tym, że jego rata wzrośnie"- wyjaśnił.

>>> Czytaj też: Ilu „złotówkowiczów” jest uwięzionych w swoich mieszkaniach?